Jak wycenić rękodzieło

Jak zachować tę chwiejną równowagę pomiędzy opłacalnością dla twórcy a możliwościami sprzedaży? Jak wycenić rękodzieło?

Kurs decoupage krok po kroku

Kurs obrazkowy techniki decoupage dla początkujących - jeśli nie wiesz od czego zacząć, to jest post właśnie dla Ciebie. Przejrzysty tutorial krok po kroku pozwoli ci ozdobić dowolny przedmiot techniką decoupage.

Dyplom magisterski - Urban terror

Oto moja praca dyplomowa. Cykl 5 linorytów o wymiarach 50x70 cm dotyczących tematyki urbanizacji oraz anatomii miasta, a także tego co zostaje, gdy w sztucznym krajobrazie zabraknie ludzi. Mroczne i kontrastowe grafiki wykonane tradycyjnie, przy użyciu prasy drukarskiej.

Co zrobić z resztek włóczki? Pomysł 1

Pierwszy post z cyklu pozwalającego pozbyć się resztek włóczki i pojedynczych kłębków. Subiektywna lista najlepszych wzorów, które wymagają niewiele surowca.

100 dni codziennego blogowania

Moje obserwacje po 100 dniach codziennej edycji bloga. Wszystko co się udało, co nie wyszło, no i oczywiście o tym co mnie zaskoczyło...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

sobota, 21 stycznia 2012

Czas drobiazgów

Ten kawowy kłębek aż się prosi o zrobienie z niego małych rzeczy, po przejścia kolorystyczne są bardzo krótkie i wszystko wychodzi pstrokate...

No więc dzień dzisiejszy upłynął pod znakiem amigurumi :) Miało być takie, ale i tak musiałam zrobić po swojemu i kombinować. No i nie wiem czy coś jeszcze z tym zrobić (jakieś oczka, albo zawieszka breloczkowa?), czy już zostawić w spokoju... Ostatecznie wyszło takie coś:


A na drutach teraz pokrowiec na komórkę w kształcie swetra :) Wzoruję się na tym projekcie, ale i tak robię po swojemu...

Poza tym nadal chora, a do tego humor mam paskudny, więc nawet do Was nie zaglądam, tylko idę się dalej dołować. Do zobaczenia jutro...

piątek, 20 stycznia 2012

Przerywnik kawowy

No i okazało się, że czarną Puchatkę diabeł ogonem nakrył :( Nie wiem co się z nią stało, jestem pewna że czarny kłębek powinien być gdzieś w moich zapasach, i to raczej nie jeden, ale po przetrząśnięciu pudełek i kartonów nie udało mi się na niego natrafić. W związku z tym, że nie mam tworzywa projekt swetrowo-tunikowy został chwilowo wstrzymany.

Co więcej okazało się, że lekarka dała mi antybiotyk i przez kilka dni muszę siedzieć w domu, więc tak łatwo go sobie nie dokupię... Jak pech, to pech!

No więc zaczęłam przeglądać zapasy i zastanawiać się co by tu... No i Ravelry podpowiedziało mi, że super pomysłem będzie otulacz na kubek. A że moja kawowa mania jest poważna, to oczywiście mam kubek termiczny, który wypełniony wrzątkiem jest zbyt ciepły, by trzymać go w rękach. Więc po trzech pruciach główna część otulacza kubkowego już wygląda jak należy i ma odpowiedni rozmiar :)


A kolory włóczki fajnie pasują do zawartości kubka :) Kłębek jest dość kolorowy i długo nie mogłam znaleźć dla niego zastosowania, ale myślę, że ten pomysł jest ok. No i nawet jakaś symetria się pojawia...

Zostało mi dorobienie denka, pranie, blokowanie, zszywanie i doszywanie guzików (etui będzie zapinane, żeby łatwiej było je zdjąć do mycia). No i najważniejszy etap - ozdabianie. Zastanawiam się co będzie najlepiej pasować...

Pomysły albo sugestie będą mile widziane w komentarzach...

czwartek, 19 stycznia 2012

Niechcenie

Nic mi się nie chce, infekcja nie odpuszcza i skutecznie uprzykrza mi dni...

Puchatka powoli się utylizuje i zaraz powinnam dotrzeć do czarnego ściągacza pod biustem, więc połowa pracy już za mną. Pierwszego koloru zostało mi tyle, ile widać na zdjęciu...



Zastanawiam się czy w ramach ekspresowej robótki nie zdecydować się na błyskawiczne wykończenie chusty, która miała być Haruni. Do babci pewnie się nie wybiorę na jej święto ze względu na fatalne samopoczucie, więc może chociaż wysłałabym jej w sobotę prezent. Zobaczymy czy dam radę...

Etap I konkursu na Bloga Roku dobiegł końca, wszystkim dziękuję za oddane na mnie głosy. Niestety, zgodnie z przewidywaniami, nie udało mi się wejść do półfinałowej dziesiątki :(

środa, 18 stycznia 2012

Candy u Renewelt

Biorę udział w candy u Renewelt i bardzo chciałabym mieć komin jej autorstwa bardzo kolorowy. I liczę na to, że tym razem mi się poszczęści... No i graficzka obowiązkowo :)

A teraz wracam chorować...

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Utylizacja Puchatki

Mam Puchatki całkiem sporo - jakieś 700 - 800 gramów czeka na sensowny pomysł wykorzystania.

Żeby było zabawniej nie w jednym kolorze, ale w trzech. Bo najpierw miał być dwukolorowy pled, a potem chciałam niebieski sweterek i dokupiłam, a jak przyszła paczka to się okazało, że kolory podobne, ale odcienie zupełnie inne. Więc mam po 300 gram lazurowego, błękitnego i jeszcze trochę czarnego.

Miałam już do tych kłębków sporo podejść i nie udało mi się nic ciekawego wykombinować, zaczynałam i prułam... A włóczka przewinięta z motków w ciasne, ale i tak duże kłębki zajmuje mi mnóstwo miejsca w "magazynie", więc co jakiś czas do niej wracam z nową koncepcją. No i wczoraj nastąpił raz kolejny - tym razem powstaje sukienka lub tunika, bardzo prosta, ozdobna jedynie dlatego, że wykorzystane zostaną kolorowe nitki. Poniżej macie projekt (w tajemnicy powiem wam, że szybciej było mi wziąć szkicownik i akwarelki niż bawić się w stawianie kresek na komputerze, tym bardziej, że nie mam myszki do laptopa, a przy okazji mam na koncie pierwszy tegoroczny rysunek)



Jak wymyśliłam tak zrobiłam i od wczoraj wieczorem mam już ponad 20 centymetrów dolnej części. Wszystko robię na okrągło, w tej chwili na drutach 5.5mm, włóczka to Puchatka, przerabiam 130 oczek w jednym okrążeniu.

Przepraszam za jakość zdjęć, ale bateria w aparacie mi padła i musiałam się ratować komórką.

niedziela, 15 stycznia 2012

Entrelac gotowy!

Mogę Wam powiedzieć z doświadczenia, że 100 gram włóczki średniej grubości wystarczy na kwadrat 50 x 50 cm. Przynajmniej u mnie udało się tyle osiągnąć. Oto jak wygląda ukończona dzianina przed blokowaniem:


No i teraz mam niezły dylemat co z tym zrobić... Na szyjogrzej w ostateczności wystarczy, chociaż dość ciasno będzie, myślałam też na dzianinowym ozdobnym panelem do torebki. Więcej pomysłów brak. pomóżcie!

Poza tym od wczoraj podjęłam bohaterskie decyzje i jodełkowy szyjogrzej męski poszedł do prucia, bo coś mi w nim nie leżało, podobnie jak bananowy ażurowy szal. Na pamiątkę zostały tylko fotki... no i oczywiście kłębki, które teraz czekają na kolejne pomysły co z nich wyczarować...

sobota, 14 stycznia 2012

Work In Progress - dzieje się

Na początku muszę Wam podziękować za zainteresowanie poprzednim postem. Nie myślałam, że to co mam do powiedzenia jest tak ważne też dla innych. Cieszę się, że się ze mną zgadzacie w kwestii wyceny i jestem naprawdę dumna, że linkujecie do mojego bloga, żeby pokazać innym, że się ze mną zgadzacie. To poruszenie jest dla mnie bardzo ważne! Postaram się dorzucić niedługo jakieś niewielkie grafiki do pobrania związane z tą akcją, jak myślicie, co powinno być na nich napisane?

Moje pomysły to:
"Rękodzieło nie jest tanie"
"Dlaczego rękodzieło jest drogie?"
"Jak wycenić rękodzieło?"
"Mój czas nie jest za darmo"
"Moja praca kosztuje"

A co Wy proponujecie? Jak powinno brzmieć hasło? Macie jakieś pomysły?

Dobra, to teraz czas na fotki :) Oto co aktualnie siedzi na drutach i szydełku. Pomijam rzeczy, które są skończone i czekają na chowanie nitek, pranie i blokowanie. Jeszcze kilka ich zostało po poprzednim roku, ale w sumie już niewiele...

Zobaczcie nad czym aktualnie pracuję:
Entrelac zaczęty w tym tygodniu

 Szyjogrzej warszawski, który dziergałam podczas pobytu sylwestrowo-noworocznego

Szyjogrzej jodełkowy, projekt zaczęty w tym tygodniu jako przerywnik w pracy nad entrelac. Niedługo napiszę o nim więcej bo to fajny projekt. 

Jeszcze ażurowa chusta szydełkowa, zeszłoroczny projekt, który czeka na zmiłowanie

Haruni dla babuni też czeka na ciąg dalszy, w sumie odkopując dziś tę robótkę pomyślałam, że to byłby fajny prezent dla babci z okazji jej święta, które jest już w tym miesiącu. Więc chusta zyskuje od dziś wyższy priorytet.

No i jeszcze pled pokazywany pod koniec roku. Jakoś nie mogę się zmobilizować by go skończyć. Obawiam się, że to jeszcze potrwa...

I na koniec jeden projekt z którym nie wiem co zrobić - bananowy szal ażurowy. Dla mamy zamiast niego powstała ciepła chusta na drutach i teraz nie wiem czy dalej to dziergać, czy jednak spruć i dwa kłębki bawełny przeznaczyć na coś innego... Jak uważacie - spruć czy skończyć? Zdjęcie dla przypomnienia:

czwartek, 12 stycznia 2012

Jak wycenić rękodzieło?

Sprawa wydaje się prosta na pierwszy rzut oka:

Materiał + Praca + Koszty dodatkowe = Cena

Bezwzględne prawa marketingu i gospodarski rynkowej obowiązują także tych, którzy wcale się nimi nie przejmują, więc może warto się chwilę zastanowić.

Piszę tego posta bo zawsze miałam problem jak wycenić moją pracę, ile warte jest to co robię... Podejrzewam, że każdy rękodzielnik miał kiedyś taki dylemat. Chodzi o zachowanie tej chwiejnej równowagi pomiędzy opłacalnością dla twórcy a możliwościami sprzedaży... Nie mogę jednak patrzeć jak niektórzy twórcy pozwalają, by pogoń za coraz niższą ceną niszczyła oryginalność, jakość i staranność wykonania! Stąd już tylko krok do masówki i chińszczyzny...



Nie wierzycie? Oto prosty przykład - dużo ostatnio robię na drutach, więc posłużę się przykładem z tej dziedziny. Będzie to projekt prezentowy - ażurowy szal dla mojej przyjaciółki Tygrysicy

Projekt: starannie go wybierałam, zajęło mi to około godziny, by efekt był zachwycający i jednocześnie bym była w stanie go wykonać z moimi umiejętnościami
Przygotowanie: w tym wypadku było tego niewiele, bo nie  robiłam próbki, pozostaje zatem tylko wybór włóczki
Wykonanie: w wolnym czasie zajmuję się tylko tym projektem - zakładając, że nigdzie się nie pomylę i nie będę musiała pruć czas "produkcji" to około 20 godzin
Wykończenie: około 2 godzin, bo trzeba powszywać luźne końcówki, wyprać chustę i zblokować, by w pełni zaprezentować jej urodę i by trwała ona w czasie jak najdłużej
Sprzedaż: (podpunkt w tym konkretnym wypadku nieobecny, ale niezwykle ważny w innych) Zrobienie dobrej jakości zdjęć i ich obróbka, przygotowanie opisu, publikacja w internecie, potem jeszcze pakowanie i kolejka na poczcie - to wszystko trwa, co najmniej 2 godziny dla każdego przedmiotu
PRACA RAZEM: 25 godzin

Koszty materiałów są najłatwiejsze do policzenia, od razu wiadomo ile kosztowała dana włóczka (w moim wypadku to jeden kłębek - koszt około 25 złotych)
MATERIAŁY RAZEM: 25 złotych



A to przecież jeszcze nie wszystko, bo dochodzą jeszcze nieuniknione koszty:
nauki (książki, czas poświęcany na naukę, kursy, płatne tutoriale) 
amortyzacji narzędzi (dobrej jakości druty to w moim wypadku 200 złotych za zestaw, do tego aparat fotograficzny, komputer, czasem jeszcze jakieś inne akcesoria...)
prowizji dla pośredników (pobierają ją wszystkie podmioty w całym łańcuchu pokarmowym - galerie internetowe, pośrednicy finansowi, emitenci reklam i inni)

INNE KOSZTY RAZEM: szacuję je na około 10 złotych, żeby łatwiej się liczyło

Zatem szal wart jest 25 złotych oraz 25 godzin pracy. Liczmy więc dalej - minimalna płaca brutto w gospodarce w roku 2012 to 1500 złotych, w przeliczeniu na stawkę godzinową to 9,375 zł/h

KOSZT CAŁKOWITY SZALA TO PONAD 260 ZŁOTYCH!




Powiem więc bolesną prawdę - nie każdego stać na przedmioty ręcznie robione! Zamiast zatem próbować na siłę obniżyć cenę wybierając gorsze materiały, wzory i wykonanie podkreślajmy to co jest najważniejsze w ręcznie robionych przedmiotach. Dumpingowe ceny psują rynek nie tylko szkodnikom, ale wszystkim, spada jakość i klientom wydaje się, że cudza praca może być za free...


Proponuję zatem wszystkim osobom, które sprzedają na Allegro swoje wyroby za śmieszne ceny, żeby zaczęły je rozdawać za darmo. Skoro to dla nich hobby i nie utrzymują się z tego, nie interesują ich dodatkowe dochody lub praca zawodowa związana z rzemiosłem to będzie najbardziej sprawiedliwe dla wszystkich wyjście. Klienci się ucieszą, bo nie będą musieli płacić, twórcy odzyskają w domu nieco przestrzeni, którą będą mogły zająć za jakiś czas nowe dzieła, a ceny może wreszcie uzyskają właściwy, realistyczny poziom.

Jeśli zgadzasz się z moimi wnioskami, proszę udostępnij ten materiał znajomym na Facebooku czy Twitterze, wyślij im link lub umieść podobne wyliczenie dla własnej pracy i daj mi o tym znać mailowo lub w komentarzu, wtedy dołączę Twój link do tego posta.

WYLICZENIA INNYCH RĘKODZIELNIKÓW:

UWAGA! Komentarzy pod postem jest tak wiele, że nie mieszczą się na jednej stronie, trzeba skorzystać z opcji "Załaduj więcej..." pod formularzem, żeby zobaczyć je wszystkie, jednak Wasze wypowiedzi dodają się bez problemów (widzę, że część z Was pisze komentarze dwukrotnie, sądząc, że coś się nie zapisało)

środa, 11 stycznia 2012

Dzianinowa sesja fotograficzna cz.2

Nadszedł czas na drugą (i ostatnią) odsłonę mojej sesji fotograficznej z dzianiną w roli głównej.

Na polu bitwy pozostali następujący zawodnicy:
- Drugi z serii szli pomponikowych, tym razem nieco węższy i dłuższy niż poprzednik, robiony ściegiem gładkim prawym zamiast ściegiem karbowanym. Muszę przyznać się, że to jedna z ostatnich fotografowanych rzeczy, no i... zresztą same zobaczcie...
Więcej zdjęć na Etsy

- Mam jeszcze fajny biały szyjogrzej z wzorem ściągaczowym - to robótka pociągowa, zaczęta w pociągu podczas powrotu ze świąt i skończona tego samego dnia już po powrocie do Wrocławia. Oczywiście bez wzoru :) Oczywiście miało być prosto i zwyczajnie, a wyszedł moebius, bo mi się oczka odwróciły i już mi się nie chciało poprawiać :) Druty 6mm, włóczka Puchatka, jeden kłębek. Jako ciekawostkę dodam tylko, że można to cudo nosić co najmniej na 3 sposoby, kto ciekawy niechaj klika...



- Miał być jeszcze ostatni bohater sesji, ale już nie dałam rady go opisać i wrzucić na Etsy. Będzie musiał poczekać. Chciałam już skończyć prezentację, ale niestety nie tym razem. Czeka Was zatem jeszcze jeden post prezentacyjny (może do tego czasu znów uda mi się złapać troszkę światła i będę miała w zanadrzu kolejne fotki, kto wie...)

Poza tym w zanadrzu mam jeszcze sprawy bieżące:
1. Kolejne rzeczy się blokują, co widać na zdjęciach (zwyczaj uwieczniania kolejnych przyszpilonych włóczek może wydać się Wam dziwny, ale bardzo nie lubię tych wykończeniowych prac i dopiero widok ładnie rozpiętej dzianiny oraz końcowego efektu po suszeniu i blokowaniu trochę rekompensuje mi wysiłek, dlatego uparcie będę pokazywać takie kadry) Tym razem musiałam rozłożyć kanapkę, żeby chusta bananowa miała się gdzie rozłożyć, na dokładkę dorzuciłam komplet liściasty z candy, który dziś poleciał do nowej właścicielki.


2. Mam ochotę na włóczkę od Pimposhki, wiec biorę udział w jej candy. Proszę zatem się nie zapisywać i nie robić mi konkurencji, dobrze? Oto co jest do zgarnięcia...

wtorek, 10 stycznia 2012

Entrelac - pierwsze starcie :)

No i spotkaliśmy się we czwórkę na placu boju: ja, włóczka Himalaya Padisah, druty Hiya Hiya 5,5 mm, no i on we własnej osobie, wzór entrelac.


Dziergam od wczoraj wieczorem i mam kilka spostrzeżeń. 



Kolor włóczki najlepiej oddaje pierwsza fotografia, na ostatniej natomiast możecie przyjrzeć się z bliska połączeniom kolorystycznym w obrębie kilku paneli, a nawet w pojedynczym paśmie włóczki....

Przede wszystkim bardzo mi brakuje schematu. Wzory pisane mnie wnerwiają, nie lubię ich, są równie irytujące po polsku jak i po angielsku. Pół wieczoru szukałam w internecie, ale nie znalazłam :(
Byłam zatem skazana na opis w jednej z książek, którą posiadam - "Robótki na drutach. 300 porad technik i sekretów". Kiedyś jeszcze o niej napiszę, bo to fajna lektura. Jednak wczoraj okazało się, że nieścisłość tłumaczenia bywa dość problematyczna. Na szczęście udało mi się wybrnąć z pomyłki bez prucia :)



Po drugie wzór jest idealny do tak kolorowej, mocno cieniowanej włóczki o krótkich odcinkach danego koloru, tak jak to ma miejsce w Parisah, która była moją miłością od pierwszego wejrzenia. Musiałam kupić tą włóczkę, tylko potem został problem co z nią zrobić dalej... No i przypomniałam sobie właśnie o technice entrelac i o tym, że gdzieś przeczytałam, że właśnie do cieniowanych, wielokolorowych włóczek nadaje się ona najlepiej.... 



No i na koniec powiem Wam w sekrecie, że męczę się, bo efekt wart jest z pewnością wysiłku (a poza tym do katalogu umiejętności mogę dodać kolejną :D). Ale ciągłe obracanie robótki i bardzo krótka przestrzeń pracy po prostu mnie wkurza. A na dodatek wydaje mi się, że takie wzory są bardziej włóczkożerne, co boli mnie szczególnie mocno, bo mam tylko jeden kłębek tego kolorowego szaleństwa (gdyby ktoś mi powiedział, że fiolet, beż i szmaragd będą razem wyglądać dobrze, to bym go wyśmiała, a okazuje się że to jednak możliwe) Ale i tak to na pewno nie będzie ostatni projekt wykonany tą techniką, bo dzianina wygląda naprawdę fantastycznie!

I co, jak Wam się podoba?