czwartek, 12 stycznia 2012

Jak wycenić rękodzieło?

Sprawa wydaje się prosta na pierwszy rzut oka:

Materiał + Praca + Koszty dodatkowe = Cena

Bezwzględne prawa marketingu i gospodarski rynkowej obowiązują także tych, którzy wcale się nimi nie przejmują, więc może warto się chwilę zastanowić.

Piszę tego posta bo zawsze miałam problem jak wycenić moją pracę, ile warte jest to co robię... Podejrzewam, że każdy rękodzielnik miał kiedyś taki dylemat. Chodzi o zachowanie tej chwiejnej równowagi pomiędzy opłacalnością dla twórcy a możliwościami sprzedaży... Nie mogę jednak patrzeć jak niektórzy twórcy pozwalają, by pogoń za coraz niższą ceną niszczyła oryginalność, jakość i staranność wykonania! Stąd już tylko krok do masówki i chińszczyzny...



Nie wierzycie? Oto prosty przykład - dużo ostatnio robię na drutach, więc posłużę się przykładem z tej dziedziny. Będzie to projekt prezentowy - ażurowy szal dla mojej przyjaciółki Tygrysicy

Projekt: starannie go wybierałam, zajęło mi to około godziny, by efekt był zachwycający i jednocześnie bym była w stanie go wykonać z moimi umiejętnościami
Przygotowanie: w tym wypadku było tego niewiele, bo nie  robiłam próbki, pozostaje zatem tylko wybór włóczki
Wykonanie: w wolnym czasie zajmuję się tylko tym projektem - zakładając, że nigdzie się nie pomylę i nie będę musiała pruć czas "produkcji" to około 20 godzin
Wykończenie: około 2 godzin, bo trzeba powszywać luźne końcówki, wyprać chustę i zblokować, by w pełni zaprezentować jej urodę i by trwała ona w czasie jak najdłużej
Sprzedaż: (podpunkt w tym konkretnym wypadku nieobecny, ale niezwykle ważny w innych) Zrobienie dobrej jakości zdjęć i ich obróbka, przygotowanie opisu, publikacja w internecie, potem jeszcze pakowanie i kolejka na poczcie - to wszystko trwa, nie mniej 2 godziny dla każdego przedmiotu
PRACA RAZEM: 25 godzin

Koszty materiałów są najłatwiejsze do policzenia, od razu wiadomo ile kosztowała dana włóczka (w moim wypadku to jeden kłębek - koszt około 25 złotych
MATERIAŁY RAZEM: 25 złotych



A to przecież jeszcze nie wszystko, bo dochodzą jeszcze nieuniknione koszty:
nauki (książki, czas poświęcany na naukę, kursy, płatne tutoriale) 
amortyzacji narzędzi (dobrej jakości druty to w moim wypadku 200 złotych za zestaw, do tego aparat fotograficzny, komputer, czasem jeszcze jakieś inne akcesoria...)
prowizji dla pośredników (pobierają ją wszystkie podmioty w całym łańcuchu pokarmowym - galerie internetowe, pośrednicy finansowi, emitenci reklam i inni)

INNE KOSZTY RAZEM: szacuję je na około 10 złotych, żeby łatwiej się liczyło

Zatem szal wart jest 25 złotych oraz 25 godzin pracy. Liczmy więc dalej - minimalna płaca brutto w gospodarce w roku 2012 to 1500 złotych, w przeliczeniu na stawkę godzinową to 9,375 zł/h

KOSZT CAŁKOWITY SZALA TO PONAD 260 ZŁOTYCH!




Powiem więc bolesną prawdę - nie każdego stać na przedmioty ręcznie robione! Zamiast zatem próbować na siłę obniżyć cenę wybierając gorsze materiały, wzory i wykonanie podkreślajmy to co jest najważniejsze w ręcznie robionych przedmiotach. Dumpingowe ceny psują rynek nie tylko szkodnikom, ale wszystkim, spada jakość i klientom wydaje się, że cudza praca może być za free...


Proponuję zatem wszystkim osobom, które sprzedają na Allegro swoje wyroby za śmieszne ceny, żeby zaczęły je rozdawać za darmo. Skoro to dla nich hobby i nie utrzymują się z tego, nie interesują ich dodatkowe dochody lub praca zawodowa związana z rzemiosłem to będzie najbardziej sprawiedliwe dla wszystkich wyjście. Klienci się ucieszą, bo nie będą musieli płacić, twórcy odzyskają w domu nieco przestrzeni, którą będą mogły zająć za jakiś czas nowe dzieła, a ceny może wreszcie uzyskają właściwy, realistyczny poziom.

Jeśli zgadzasz się z moimi wnioskami, proszę udostępnij ten materiał znajomym na Facebooku czy Twitterze, wyślij im link lub umieść podobne wyliczenie dla własnej pracy i daj mi o tym znać mailowo lub w komentarzu, wtedy dołączę Twój link do tego posta.

WYLICZENIA INNYCH RĘKODZIELNIKÓW:

UWAGA! Komentarzy pod postem jest tak wiele, że nie mieszczą się na jednej stronie, trzeba skorzystać z opcji "Załaduj więcej..." pod formularzem, żeby zobaczyć je wszystkie, jednak Wasze wypowiedzi dodają się bez problemów (widzę, że część z Was pisze komentarze dwukrotnie, sądząc, że coś się nie zapisało)

234 komentarze:

  1. Ale nie masz wstawionego na blogu banerka konkursowego, ani swego numeru konkursowego.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. @Ewa
      To niedopatrzenie, już uzupełniam. Informacja o udziale w konkursie jest na górze w bocznej szpalcie.

      Usuń na zawsze
    2. a np. te druty masz do jednej pracy czy do kilku? ;) bo jeśli do kilku prac to koszty zawsze można na te kilka prac rozłożyć, chyba tak mi się wydaje? ;)

      Usuń na zawsze
    3. ale uwazam ze masz duzo racji ;)

      Usuń na zawsze
    4. Oczywiście druty mam do wielu rzeczy, podobnie aparat i laptopa, niemniej jednak jest to sprzęt niezbędny, a jego cena jest wysoka, dlatego w ogóle zawracałam sobie głowę wspominaniem o tym, podobnie rzecz ma się z nauką, poświęcam na nią dużo czasu, nieustannie rozwijam umiejętności, to realne koszty, bo zajmuje to czas, a w żaden sposób nie przyczynia się do wzrostu dochodów. W moim wypadku rękodzieło nie jest źródłem utrzymania, więc wyliczenie jest trochę na wyrost, ale na co dzień spotykam się w pracy z wycenami czasowymi różnych projektów i na tej podstawie z analizą ich wartości, czy opłacalności. Dlatego konstrukcja wyliczania wydatków jest taka a nie inna.

      Usuń na zawsze
  2. Bardzo mądry wpis :) z przyjemnością się go czyta :)Masz duzo racji w tym co piszesz :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Bardzo dobry i potrzebny wpis. Z mojego doświadczenia: ludzie, którzy targują się o cenę rękodzieła (czasami domagając się nawet 30% upustu!) to Polacy i ludzie z Europy wschodniej, gdzie rękodzieło nosi piętno czegoś, co dłubie się samemu wieczorami, kiedy nie ma się pieniędzy na kupno gotowej rzeczy. Na tzw zachodzie jeszcze nie spotkałam się z narzekaniem na ceny rękodzieła, a raczej z podejściem typu "fajna rzecz, na pewno zabrała dużo czasu, nie mam kasy, odłożę sobie na to i kupię jak mnie będzie stać a nie będę jojczył sprzedawcy, że drogo".

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie!
      U nas ciągle pokutuje przekonanie, że rękodzieło to domena babć, które nie mają co robić w wolnym czasie, co już od jakiegoś czasu nie jest prawdą. Rękodzieło jak praca niemaszynowa samo z siebie ma wartość dodaną względem seryjnej produkcji. I powinno mieć to odzwierciedlenie w cenie, szczególnie, że naprawdę jest uzasadnione, co mam nadzieję zostało dowiedzione powyżej.

      Na Zachodzie jest inaczej, słowo handmade to nie synonim szaroburych, krzywulców robionych bez polotu. Tam równą wartość ma designerski drobiazg do domu, ubranie od projektanta, jak biżuteria wykonana przez pasjonata, czy ręcznie wykonana dzianina.
      Mam nadzieję, że niedługo Polacy też przejrzą na oczy w tej kwestii...

      Usuń na zawsze
    2. Dziękuję za tego posta!Pozdrawiam.papa

      Usuń na zawsze
  4. Ja bym dodała jeszcze zus ( bo przecież jeśli mówimy o zarabianiu, a nie hobby to mamy DG :)
    zus dla przedsiębiorcy
    890,14 zł - Suma składek z dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym (ze składką na Fundusz Pracy)
    890/ 22 dni to 40 zł za dzień , ~5zł /h
    księgową około 1zł/h
    i podatek 19 % z tym, że trudno obliczyć...ale skoro jest dochód i chęć uzyskania zysku to i podatek będzie:)
    aaa... i jeśli mówimy o rękodziele ogólnie, to nie wiem jak przy robótkach, ale przynajmniej przy biżuterii trzeba doliczyć 23% Vatu
    Jeśli natomiast liczymy prowizję galerii ( średnio 20 %)
    to w twoim przypadku jeśli dodamy tylko to obliczyłaś materiały + robociznę czyli 250 zł prowizja dla Galerii wyniesie 50zł
    Dla klienta mamy już 300zł + to co napisałam wyżej.
    Pozdrawiam Ania
    lianna.blox.pl

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Nie pisałam o ZUS i działalności gospodarczej, bo mnie to nie dotyczy. Zresztą zawsze znajdą się osoby, które będą miały z tym problem.

      Jako podstawa wyliczeń przyjęta jest minimalna płaca w gospodarce brutto - w roku 2012 to 1500 złotych. Dzięki temu koszt pracy też jest od razu brutto - około 10 zł/h. Nie jestem księgową, mam mgliste pojęcie o opodatkowaniu, nie chciałam się pomylić. Stąd takie dane a nie inne...

      Usuń na zawsze
    2. Myśląc jeszcze nad tą działalnością, to nie do końca tak jest, jak piszesz. Po 1) wszelkie zakupy materiałowe dajesz w koszty (włóczki, druty, gazetki itp). Jeśli korzystasz z inspiracji zachodnich i potrafisz to udowodnić to możesz wcisnąc w koszty również zakupy literatury do nauki jęz. obcego. Potrzebujesz biurka, krzesła do biurka, zeszytów na notatki (na wzory), długopisów, flamastrów/kredek do projektów, maszyny do szycia (no bo np. robisz torebkę w włóczki, ale podszewkę z materiału na maszynie), regału/półki na materiały i wyroby gotowe... itp., żeby publikować w sieci, potrzebujesz internetu, komputera, który zakupujesz - to wszystko idzie w koszty.
      2) Co do ZUS... to na początku przez okres 2 lat jest ulgowy i nie wynosi na pewno tyle, ile jest tu napisane. (przynajmniej tak było do niedawna).

      co do reszty to zogdzam się, rękodzieło jest obecnie zbyt mało warte dla kupujących, a szkoda.

      Usuń na zawsze
    3. Wełniana ... nawet jak masz zmniejszony zus przez 2 lata
      to do kalkulacji i tak powinnyśmy brać pełny zus
      Wg mnie "Państwo" zmniejsza stawkę na pierwszą działalność, by przez ten okres karencji zainwestować w swoje stanowisko pracy, wiedzę , reklamę, aby po tym okresie z powodzeniem rywalizować z ludźmi którzy od lat są na rynku.
      z pewnością nie można tej sumy przeznaczyć na obniżkę ceny swoich wyrobów ( mam mniejszy zus ..taniej sprzedaje)

      Usuń na zawsze
    4. Wrzucanie w koszty przy DG zmniejsza tylko podatek do US,ZUS zostaje taki sam .Tym samym wyliczenia Yadis są pozostają aktualne :)

      Usuń na zawsze
    5. Yadis ja też nie jestem księgową,
      ale uważam , że do obliczeń należy brać wszystkie realne koszty tak jakbyśmy miały DG
      to że ciebie dzisiaj to nie dotyczy , nie znaczy że nie będzie dotyczyło w przyszłości:)
      poza tym jeśli konkurujesz z kimś na rynku kto musi płacić pełen ZUS to on ciebie może podsumować tak jak ty zrobiłaś z "Allegrowiczami " ( w cudzysłów, bo jak rozumiem jest to umowne określenie:)
      Zresztą analogicznie osoby z Allegro ci odpowiedzą
      włóczkę mam ze strychu mamy,( tylko się marnowała:)
      wzór z ksiażki babci
      z komputera i aparatu korzystam w pracy taty
      druty kupiłam na bazarku za 1 zł
      a robię tylko, żeby odpocząć i zająć sobie ręce
      jest wolny rynek i daję cenę tylko taką żeby mi nie leżało.
      i tak naprawdę trudno z tym polemizować. Mylisz że ktoś przejmuje się tym, że innemu psuje rynek?..nie sądze:)

      Jeśli twój "apel" ma coś zdziałać to uważam, że przede wszystkim musisz położyć nacisk ,aby uświadomić jak powinno się kalkulować ceny

      bo nawet z wpisów widać , że nie zawsze jest to zła wola czy chęć dapingowania cen
      ale po prost niewiedza.
      Pochodzimy z różnych rejonów Polski , w niektórych miejscach zarobić chociażby pare złotych nie jest prosto
      dlatego z tego co widzę dużo osób w ogóle nie liczy swojej pracy , liczby godzin itd.
      godziny zalicza właśnie do czasu spędzonego przyjemnie
      a cenę tego co wystawia kalkuluję ...tak by starczyło tylko na następny materiał a jak zostanie 5 zł górką to już będzie cudownie

      Oczywiście o obniżce jakości ( której klient często nie widzi ) nie powinno się w ogóle dyskutować. Jest to poniżej krytyki.
      Jeśli coś jest tandetnie wykonane, robione w okresie nauki (częsty argument na obniżoną cenę) itd...nie powinno być sprzedawane za żadne nawet najniższe pieniądze, nie powinno nazywać się tego rękodziełem... mnie za takie prace jest po prostu wstyd:)
      lianna.blox.pl

      Usuń na zawsze
    6. Z tym kalkulowaniem cen to w przypadku rękodzieła jest to trudne. Jedna osoba może coś dziergać założmy 50 godzin, a inna tą samą rzecz zrobi w 70 godzin. Różnica godzinowa z pewnością przełoży się na jakość wykonania.
      Niedawno będąc w pasmanterii usłyszała rozmowę dwóch pań. Z rozmowy wynikało, że jest coś takiego, jak stała stawka za wykonanie jakiejś rzeczy (np. 100zł od swetra, lub więcej w zal. od stopnia skomplikowania wzoru), za włóczkę klient płaci osobno.

      Usuń na zawsze
    7. @lianna, handmade by Helena:
      zgoda, przez 2 lata jest mniejszy zus. Właśnie przedsiębiorca ma 2 lata na to, żeby wpaść na pomysł, co zrobić, żeby naprawdę zarobić.
      Mam w domu osobę, która pięknie wykorzystała tą możliwość i znalazła złoty środek.

      Pozostaje nam rękodzielnikom przekonać ludzi, że nasza praca jest warta sporo. Cześć prac jest odtwórczych, ale znaczna część jest autorskim projektem.

      Usuń na zawsze
    8. Właśnie Wełniana "żeby wpaść na pomysł, co zrobić, żeby naprawdę zarobić."
      dlatego chce podkreślić , że obniżanie ceny, bo płacę niski zus to bat na siebie, bo jak zapracujesz sobie na stałą klientelę ( jakością swoich prac:) to jak im wytłumaczysz , że teraz bierzesz więcej? Bo masz większy Zus? Bez sensu...

      Usuń na zawsze
    9. Brałam do kalkulacji stawkę najniższą z możliwych, zgodną z polskim prawem, a na dodatek brutto, by nie było problemu z dodatkowym obliczaniem opodatkowania.

      W Polsce według prawa nie można nikomu zapłacić w tej chwili mniej niż te niecałe 10 złotych brutto za godzinę i to nie podlega dyskusji. Koniec i kropka. Wszelkie bardziej skomplikowane wyliczenia mogłyby zgubić po drodze sens całego tego posta, bo mało kto by się przez nie nie przebił. A mi zależy, żeby sens tego co mówię był jak najszerzej rozumiany i komentowany.

      Zresztą to, że nie mam działalność to dla mnie czasem bardziej strata niż zysk, bo nie mogę korzystać z ulg i odliczeń kwot wydawanych ma materiały, naukę, narzędzia itp.

      Generalnie rzecz biorąc minimalna płaca brutto jest porównywalna z głodowym dochodem z DG liczonym z obniżoną stawką ZUS i podatkami - na rękę zostałoby około 1000 złotych w obu przypadkach. A 10 złotych za godzinę ładnie zaokrągla wszelkie wyliczenia i daje do myślenia przeciętnemu człowiekowi, bo większość z nas wie ile zarabia w ciągu godziny pracy (a jest to przecież wtedy stawka netto, czyli to co potem trafia do naszych kieszeni, a nie stawka brutto, z wliczonymi wszystkimi podatkami i narzutami)

      Usuń na zawsze
    10. lianna: chyba nie myślisz, że napiszę tu gotowe rozwiązanie, jak to zrobić:)

      "bo jak zapracujesz sobie na stałą klientelę ( jakością swoich prac:) to jak im wytłumaczysz , że teraz bierzesz więcej? Bo masz większy Zus? Bez sensu..."

      Jakoś nie widzę w tym żadnego problemu. Nie muszę w ten sposób informować Klienów/Klientek. Ustaliłabym stałą cenę za wykonanie czegoś i już. Każda rzecz ma swoją cenę - nie muszę biadolić że ZUS, że VAT, wiadomo przecież, że za darmo się nie robi.

      btw.Lekarze na prywatnej wizycie też nie mają oporów,żeby powiedzieć: "od tego miesiąca stawka za wizytę skoczyła, ponieważ nas obłożono dodatkowymi kosztami". Spotkałam się z tym co najmniej 3-krotnie.

      Usuń na zawsze
    11. @ Yadis: "Zresztą to, że nie mam działalność to dla mnie czasem bardziej strata niż zysk, bo nie mogę korzystać z ulg i odliczeń kwot wydawanych ma materiały, naukę, narzędzia itp. "

      To do kitu. A nie dało się inaczej rozwiązać tej sprawy? Przecież materiały, narzędzia to podstawa naszej pracy.

      Usuń na zawsze
    12. Już pisałam kilkakrotnie - zarabiam na życie w inny sposób, który bardzo lubię i cenię. I który daje mi co miesiąc pewny dochód, który mnie satysfakcjonuje.

      Rękodzieło jest moją pasją, bez żalu wydaję na nie pieniądze, bo to pozwala mi najlepiej odpocząć.
      Jednocześnie nie uważam bym z tego powodu miała za swoje przedmioty pobierać śmieszne opłaty, to już wolę nie sprzedać. Stać mnie na to. Dlatego powstał ten post, bo fakt, że mam stały dochód i nie żałuję wydanych pieniędzy nie powinien być dla nikogo uzasadnieniem psucia rynku, które przecież nie dotyczy tylko jednej osoby, ale wszystkich...

      Usuń na zawsze
    13. "Zresztą to, że nie mam działalność to dla mnie czasem bardziej strata niż zysk"
      zrozumiałam, że MASZ działalność.
      Wybacz, nie czytałam twojego bloga od deski do deski, żeby móc zapamiętać w jaki sposób zarabiasz. Zresztą czytam tyle blogów, że trudno, żeby pamiętać co każdy robi. Głownie skupiam się na tym, co ktoś zrobił(w jaki sposób, z jakich materiałów). To właśnie powinno być w moim odczuciu nurtem przewodnim każdego bloga rękodzielnika.

      Usuń na zawsze
    14. Bardzo dobry wpis, bo w ogóle porusza ważny temat, pracy ręcznej. Jednak ważna rzecz została tu pominięta. Przynajmniej ja tak oceniam z perspektywy wielu lat. Otóż ręce - nasze ręce. One są niesłychanie ważne w tym całym procesie dzianinowym. Sprawność tychże, jest nie mniej ważna niż druty. Śmiem twierdzić, że narzędziem pracy jest ręka z drutem względnie z szydełkiem.

      A czemu ważne są ręce? - otóż, nie każdego musi to spotkać, ale mnie dotknęło, zespół cieśni nadgarstka. I koniec robótkowania :(

      Odnośnie cen. Zrobiłam kiedyś na pewne zamówienie kilka ślicznych sweterków dziecięcych, jedne kolorowe, inne we wzory irlandzkie. Jak usłyszałam w jaki sposób chciano mnie wykorzystać, powiedziałam nie. Wolę je oddać za darmo .
      I tak też zrobiłam.

      Usuń na zawsze
  5. Bardzo dobry wpis ! Borykam się z tym na co dzień i też dobijają mnie zwykle osoby, które pracują sobie gdzieś na etacie, a wieczorem raz na jakiś czas coś "wydłubią" i sprzedają to dla rozrywki po śmiesznej cenie, czasem poniżej kosztów. Na dodatek często jakoś pozostawia wiele do życzenia, co sprytnie jest ukryte w zdjęciach małej rozdzielczości, słabym oświetleniu czy przy pomocy photoshopa.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Rzeczywiście trudno utrzymać się będąc zawodową rękodzielniczką.
    Ja rozdaję i na pytanie ile to kosztuje odpowiadam, nie stać cię!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie!
      O to mi chodzi! Jeśli utrzymujesz się z innej działalności, a rękodzieło jest twoim hobby, to wyceniasz swoje prace realnie. Jeśli kogoś stać to kupi, jeśli nie to masz to w nosie, rozdasz przyjaciołom za darmo, ale nikt ci nie zarzuci że psujesz rynek. W ostatecznym rozrachunku wyjdziesz na plus, bo jeśli coś sprzedasz, to zarobisz tyle na jednej rzeczy co w innym wypadku na trzech czy pięciu oddanych za śmieszną cenę.

      Ale prawda jest taka, że trudno jest cenić swoją pracę, jeśli nie cenisz samego siebie. Myślę, że to może być powód takich a nie innych cen na allegro.

      Myślę, że wspólna akcja wielu osób, pasjonatów rękodzieła i osób zajmujących się tym zawodowo naprawdę może coś zmienić, dlatego napisałam tego posta i dlatego zachęcam w nim do własnych wyliczeń, które obiecuję opublikować u siebie promując przy okazji ich autorów

      Usuń na zawsze
  7. podpisuję się pod tym postem obiema łapkami :) Ja też zawsze mam problem z wyceną swoich prac.... chociaż sprzedaję raczej drobne rzeczy, które dość szybko się robi, to jednak problem wyceny pozostaje, i zawsze ustalam cenę PRZED! rozpoczęciem pracy, bo po fakcie, można zostać z niepotrzebną/niepasującą rzeczą, bo zamawiającemu nagle się wydało za drogo. Często cena jaką słyszę jako początkową propozycję nie pokrywa nawet kosztów materiałów... wtedy już wiem, że dalsza dyskusja nie ma sensu.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o to chodzi - klienci napatrzą się na ceny allegrowe i im wydają się one normalne, chociaż my wszyscy wiemy, że tak nie jest. Potem trzeba zadać sobie zbędny trud na tłumaczenie co ile kosztuje. Ogromna większość ludzi to rozumie i decyduje się albo nie biorąc pod uwagę swoją zamożność, jednak czasem trafią się czarne owce i tekst, ktory mrozi mi krew w żyłach - "na Allegro taniej kupię", który generalnie powinien przecież sprawić, że się rozpłaczę, uczałuję delikwentkę (bo to zazwyczaj kobiety są takie sprytne) i powiem, że przepraszam i na dobry początek wspołpracy to ja za darmo zrobię.

      Nie i koniec, cenie siebie, cenię swoją pracę, nawet w tak zwanym czasie wolnym, więc jeśli decyduję się coś dla kogoś zrobić, to albo po rozsądnej cenie, albo za darmo dla przyjaciół czy w dowód wdzięczności.

      Chciałabym za jakiś czas dzięki wspólnej akcji całego środowiska rękodzielniczego wytrącić klientom z ręki allegrowy argument, dzięki temu, że osoby, które sprzedają pasjonacko, ale rzeczy dobrej jakości podniosą swoje ceny do odpowiedniego poziomu, skoro nie muszą sprzedać to mogą mieć drogo (czyli tak jak należy w wypadku przedmiotów ręcznie robionych).
      Raz udało mi się już zaangażować wiele osób w mój projekt (pracę magisterską), może i tym razem się uda...

      A co do wyceny przed pracą to jest to oczywiste, klient nie moze być zaskoczony ceną, jeśli racjonalne tłumaczenia nie docierają to trzeba mu po prostu powiedzieć, że go nie stać, zamiast się użerać. Bo zazwyczaj w parze z takimi wymaganiami finansowymi idzie litania życzeń i późniejszych poprawek, a na koniec kwas i niezadowolenie obu stron.

      Usuń na zawsze
  8. Świetny wpis! Taka jest prawda, że nierzadko trafiam na Allegro aukcje z biżuterią brzydką, zrobioną źle, niedokładnie, w fatalnym stanie, ale tanią (13zł za 30 par kolczyków...). I ludzie to kupują. Serce mnie w takich chwilach boli!
    Ale sytuację ratują osoby takie, jak moja znajoma, która zamówiła u mnie bransoletkę. Jak usłyszała, ile za nią chcę, to stwierdziła, że żartuję i... wpłaciła mi na konto więcej ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Zawsze będą takie taniochy, ale klient powinien mieć świadomość i wybór. Wiedzieć, że jak coś kosztuje 3 złote, to jest to barachło nielepsze od chińskiego, a arttyzm i ręczna robota ma swoją cenę.

      Ostatnio postawiłam się właśnie w pozycji takiego klienta i zerknęłam na allegro, a tam ceny z kosmosu, chusty właściwie za cenę użytego w nich materiału, czapki czy szaliki nawet poniżej, o swetrach i serwetach nawet nie wspominam... I myślę sobie, że w momencie, kiedy on naprawdę nie wie ile to powinno kosztować, bo zna tylko allegrowe ceny, to jak zgłosi się do rękodzielnika to mu się wydaje astronomicznie drogo, a to tak na prawdę właściwe ceny a nie zdzierstwo. I taki klient musi to wiedzieć!

      Usuń na zawsze
  9. Udostępniłam na FB, bo uważam, że warto. Dobry temat :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. Ja jeszcze wracam do tego banerka. To, co wstawiłaś, jest nr Twoim, i telefonu. Wg regulaminu konkursowego musisz az do końca konkursu mieć wstawiony u siebie na blogu banerek konkursowy. Taki zielono-czarny. Wejdź do np Dorothei na blog i zobacz, jak on wygląda. Bo szkoda, żeby Cię przez to zdyskwalifikowali.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Nie, muszę mieć aktywny link do konkursu. I mam go na górze bocznej szpalty. A banerka nie mam, nie dostałam, więc nie wstawiam, zresztą musiałabym się nakombinować gdzie go wcisnąć...

      Usuń na zawsze
  11. Racja.
    Sama wiem ile to kosztuje...
    można kupić szal w sklepie za 60 zł np.- ale robiony ręcznie to taką cenę ma się np. tylko na materiały. A do tego praca, nieustanna, dokładna, drobiazgowa.
    Co ważne też- projekt, bo w sumie ja np. nie robię 2 takich samych rzeczy- więc to jest unikatowe i jedyne w swoim rodzaju. Szkoda, że nie doceniane.
    Do tego liczyć jak wspominasz całe lata nauki i doświadczenia, a to czas i niekiedy pieniądze.
    Pomijając, że wiele rzeczy jest na zamówienie, a to powinno się cenić więcej.

    Co tu mówić- szkoda, ale taki nasz kraj, pozostaje liczyć, że zmieni się na lepsze czego i sobie i wam życzę. ^^

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. zgadzam się z Tobą, sama nieraz mam ochotę rozdawać kartki za darmo, niż wyceniać swoją pracę. udostępniam, pozdrawiam (:

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. Smutna prawda, ale prawda, ale czas by ją zmienić :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. "Proponuję zatem wszystkim osobom, które sprzedają na Allegro swoje wyroby za śmieszne ceny, żeby zaczęły je rozdawać za darmo."

    lepiej bym tego nie ujęła, brawo! Naprawdę na allegro niektórzy chętnie by kupili po kosztach materiału, albo jeszcze taniej. Kiedyś byłam zmuszona do sprzedaży całkiem niezłego szala za...40zł. Tyle dokładnie wydałam na włóczkę. Po prostu sytuacja mnie zmusiła.Normalnie powinien kosztować z 200zł. Od tego momentu więcej nic nie sprzedaję na allegro z zakresu rękodzieła:/

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. powiem tylko jedno - touche!
    dzięki za post, dobry i potrzebny.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. Popieram!
    Już pisze notkę u siebie. Dzięki za ten post.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. Obawiam się ,że tej prawdy nie da sie juz zmienić :( i najczęściej naszą pracę doceniają osoby które same tworzą .Pozwoliłam sobie udostępnić na FB pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Zajmuję się produkcją m.in. kartek. Ich robienie i sprzedaż nie raz mija się z celem... zabawa zabawą jednak chciałabym żeby był to mój sposób na życie... taka akcja "Rękodzieło jest w cenie" jest bardzo potrzebna. udostępniam na fejsie i linkuję z bloga,
      pozdrawiam ciepło

      Usuń na zawsze
  18. Wg mnie jest tak jak napisałaś, nie każdego stać na przedmioty ręcznie robione. Dziewiarka często wykorzystuje swoją kreatywność, umiejętności,czas etc., ale także wkłada w pracę serce i to powinno kosztować. Wg mnie na tym polega prawdziwe rękodzieło.
    Oczywiście jest wiele rzeczy cudownych sprowadzonych z Chin, które są wykonywane często w nieludzkich warunkach, niemal za darmo przez osoby, które robią je, tylko dlatego by żyć. Osobiście nie mam nic przeciwko tym produktom jeśli mi się podobają lub gdy nie stać mnie na dziewiarskie wyroby indywidualnie zamówione. Gdyby nie było chętnych na nie, by ich nie sprowadzano.
    Jednak poruszasz bardzo ważną kwestię, która dotyczy każdego rynku, w tym rynku rękodzieła dziewiarskiego. Niedopuszczalne jest jego psucie poprzez obniżoną wycenę swoich prac dla szybkiej sprzedaży. Oczywiście pod warunkiem, że nie robi się tego z powodu braku pieniędzy na codzienne wydatki, np. samotnej matki wychowującej dzieci. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Piszesz dokładnie o tym co miałam na myśli przygotowując tego posta.

      Walka cenowa to najgorsza walk z możliwych, bo psuje rynek, a szkodnikom wcale nie gwarantuje zbytu, bo zawsze znajdzie się ktoś kto zaoferuje taniej. Prawa gospodarki rynkowej obowiązują nawet kiedy się ich nie zna. Z cenami Chińczyków nie da się wygrać z wielu bardzo skomplikowanych powodów.

      Ale jeśli życie nie zmusza Cię absolutnie do obniżenia cen, to nie rób tego. Jeśli rękodzieło to twoja pasja to wyceń swoją pracę należycie. Rozumiem, że czasem życie upomina się o swoje, ale to musi być wyjątek a nie reguła!

      Usuń na zawsze
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. Święte słowa, trochę więcej wiary w swoje umiejętności:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. Zgadzam się z tym w 100 procentach!!!
    Niestety niektóre osoby nie zdają sobie sprawy ile wkładamy pracy w to co robimy. Zanim usłyszą cenę to już mówią dlaczego tak drogo.
    Sama miałam przykład... kartka w której za sam materiał wyszło 6 zł, mi proponowano cenę 3 zł...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. Przeczytałam dzięki znajomym na FB i udostępniłam na swoim profilu facebookowym http://www.facebook.com/pages/Maminepl/188321367884420
    Dobrze napisane. Niestety trudno niektórym wytłumaczyć czemu u mnie kosztuje 80zł a "podobne" w hipermakecie 15zł....

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  23. bardzo dziękuję za ten post, pięknie i niezwykle trafnie to wszystko ujęłaś :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  24. Pięknie to rozliczyłaś. Powyżej padło zdanie na temat działalnosci gospodarczej i wrzucania w koszty-nie dotyczy to np.ryczałtu i jeszcze któregoś sposobu rozliczania,więc niczego sobie w takim wypadku w koszty wrzucić nie można,ale to akurat szczegół. Jak napisałam-pięknie to rozliczyłaś,ale uprzedzam to walka z wiatrakami. U nas ciągle pokutuje przekonanie,że jak dziergasz,pleciesz,przędziesz itp. to znaczy,że masz czas ,albo się nudzisz. Rzadko trafia się ktoś ,kto docenia.
    Ja niestety chciałam uczciwie,oficjalnie i... musiałam zamknąć działalność,bo zeżarł mnie sam ZUS. Odczułam na własnej skórze to co napisałaś. Może Twoje starania dadzą efekt. Udostępniam na FB i blogu ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Nie rozliczałam tych kwot na podstawie działalności gospodarczej, bo tam może to być bardzo różnie, zresztą zawsze znajdzie się ktoś kto powie dlaczego ta stawka godzinowa tak duża, czemu chcesz zarabiać 2 razy tyle co ja robiąc na drutach i żadne tłumaczenia nie pomogą.

      A minimalna płaca brutto jest obrazowa dla każdego i naprawdę nie trzeba zadawać sobie trudu, by wytłumaczyć, ze te tysiąc z kawałkiem, które dostałabyś do ręki nijak nie pozwala godnie i spokojnie żyć. I to jest dodatkowy absurd, że mimo takiego wyliczenia cena gotowego przedmiotu jest ogromna! A gdyby wziąć pod uwagę jakąś rozsądna stawkę godzinową, np. pracownika biurowego, urzędnika, budżetówki, to szal kosztowałby około 500 złotych. I to dopiero byłaby dobra stawka. Ale to już w ogóle większości ludzi nie mieściłoby się w głowie... Prawda?

      Usuń na zawsze
  25. Nic dodać, nic ująć. :)
    Niestety pokutuje u nas przekonanie, że ręczne robótki to łatanie domowego budżetu przez emerytki, które za kilka złotych coś zrobią i że takie robótki są dla tych, których nie stać na ,,prawdziwe''.
    A jeśli kogoś nie stać na ręczną robotę? Trudno. Jakoś nie wymagają od właścicieli galerii sztuki, by wystawiali towary w cenach dla biednych. A obraz to przecież tylko trochę farby.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. szczerze powiedziawszy jestem w stanie zrozumieć takie babinki, tak na prawdę nie stanowią one zagrożenia dla zwykłych rękodzielników - dziergają z brzydkich włóczek, zazwyczaj rzeczy bez polotu, dla zupełnie niewymagającego klienta. To nie one psują rynek. I jestem w stanie zgodzić się na ich istnienie bez problemu, tym bardziej, że nie sprzedają w internecie i zazwyczaj zaopatrują inne, podobne sobie osoby, niezbyt zamożne...

      Usuń na zawsze
  26. Popieram Cię w całej rozciągłości!!!
    Nie mogłaś tego lepiej ująć.
    również umieszczam info na blogu.
    :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  27. Wielkie dzięki za ten post. Jeszcze nigdy nie sprzedawałam swoich robótek, ale już prawie cała rodzina i znajomi obdarowani:))) I tak ze dwa dni temu pomyślałam, że może mogłabym sprzedawać swoje chusty. Bo te druty tak mi weszły w krew, że nie potrafię wieczorem spokojnie usiedzieć i muszę robić... Tak sobie myślałam, że jeśli zapłaciłam za włóczkę 20 złotych to jak wystawię cenę 40 to nie będzie za dużo. Niby nie jestem głupia a jakoś nie pomyślałam o tylu rzeczach, a co najważniejsze o tym, że narobię bigosu tym, którzy z tego żyją. Dzięki za otwarcie oczu, teraz gdy znowu najdzie mnie myśl o sprzedaniu swoich robótek to pomyślę o wszystkim. Udostępniłam na fb i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za ten głos. Właśnie dla takich osób jak ty powstał ten post.
      Bo mam potrzebę edukować, pokazywać, wyjaśniać. I naiwnie wierzę, że to coś zmieni.
      A twój komentarz jest dowodem na to, że moze mam racę :)

      Usuń na zawsze
    2. Yadis, nawet jak nie zmieni ogólnej sytuacji, to kilka osób (jak widać powyżej :), przystanie, zastanowi się, a może nawet dzięki temu będzie więcej zarabiać za swoją pracę :)

      Usuń na zawsze
  28. Podpisuję się obiema rękami i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  29. może być jeszcze gorzej jak jest się prządką, która kupuje np. brudne runo, pierze, czesze, przędzie (bardziej lub mniej artystycznie zależy od projektu) znowu pierze,farbuje i dopiero teraz dzierga np. rękawiczki w norweskie wzory - a na koniec słyszy ależ to drogie !!!
    Proponuję obnosić nasze wytwory jak dzieła sztuki na każdym kroku podkreślając ich unikatowość, właśnie przez ręczne wykonanie i niepowtarzalność :)
    Może kiedyś to zaowocuje uszanowaniem tej formy wyrazu artystycznego - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Poruszyłaś bardzo ważny temat i ja się podpisuję obiema rękami. Robię sporo rzeczy dla innych i wypracowałam sobie swoją metodę. Na początku uprzedzam, że mój czas jest bardzo drogi i mam go niewiele, więc nie będzie zaraz. Poza tym robię z dobrych i sprawdzonych materiałów, które też nie są tanie, na barachło szkoda mi czasu ( to a 'propos- ja mam w domu włóczkę to pani przyniosę- i przynosi np. Kotka). I dowalam od razu odpowiednią cenę albo widełki cenowe. A jak nie chcę np. czegoś sprzedać danej osobie to nawet cenę kosmiczną- raz udało mi się tak sprzedać szal:-))) za baaardzo dobrą cenę. I jak na razie mam swoje wąskie grono klientek ale się z nimi nie użeram.

      Usuń na zawsze
    2. Edi-bk
      Jesteś zatem dowodem na to, że można sobie wychować klientów i jeśli w międzyczasie 10 odpadnie, to nawet lepiej bo tych 2 czy 3 będzie doskonale obsłużonych za dobrą cenę i wystarczy ci dla nich czasu

      e-welenka
      Wiem jak to jest z tym przędzeniem przynajmniej do pewnego stopnia, bo próbowałam, ilość czasu na to potrzebna jest mordercza. I to naprawdę są dzieła sztuki. W ogóle większość robionych ręcznie przez pasjonatów przedmiotów to dzieła sztuki. Mam kilka takich rzeczy w zasobach, czasem dostanych, czasem kupionych, czasem zrobionych samodzielnie i dumnie je prezentuję zarażając co jakiś czas kogoś miłością do unikatów. I jestem z tego dumna!

      Usuń na zawsze
    3. Oj tak, zgadzam się z E-wełenką, moją koleżanką po kołowrotku :) Ostatnio podjęłam się wykonania dla mojego chłopa ręcznie tkanej rzeczy z ręcznie przędzionych przeze mnie nici. Gdyby była to tkanina na sprzedaż, to praca i czas poświęcone na jej wykonanie wygenerowałyby cenę nie do przyjęcia przez polskich konsumentów. Na szczęście alternatywą dla przędzy potrzebnej do tkania ręcznego są włóczki fabryczne.
      Udostępniam link do Twojego wpisu na moim blogu.

      Pozdrawiam serdecznie
      Alicja

      Usuń na zawsze
  30. Prawie dwa lata temu pisałam podobny post na swoim pierwszym blogu. Dziś, jest jeszcze gorzej, więc świetnie, że przypominasz temat. Konkurencja rośnie, ale niestety nie rozwija rynku ( w normalnych warunkach temu właśnie służy ) tylko go drenuje.
    Pomysły, że można sprzedawać tanio,bo się dorabia do pensji są tak głupie, że aż trudno mi je pojąć.
    Brawo!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. No niestety, pod tym względem rynku rękodzieła w Polsce wbrew pozorom nie jest wesoło, problemów jest sporo i gdy zaczęłam na dobre się w to wgłębiać przy okazji pracy magisterskiej naprawdę zaczęłam się zastanawiać jak to jest możliwe że ktokolwiek jest w Polsce w stanie utrzymać firmę z takiej działalności co chwilę trafiając na kłody pod nogami. I to z rożnych stron.

      I z jednej strony jest tak, że wiele osob dorabia poprzez rękodzieło i marzy o takiej ścieżce kariery zawodowej, a z drugiej strony te same osoby psują rynek na którym potem przychodzi im konkurować i gdzie po prostu nie mają szans robiąc to samo co wcześniej tylko oficjalnie. I koło się zamyka...

      Usuń na zawsze
  31. Jejku nie wiedziałam, że rękodzieło jest takie drogie. Robie na drutach, szydełku raczej dla siebie i nie mniałam pojęcia , że tyle wydaję dla swojej przyjemności. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  32. cieszę się, że ktoś porusza ten temat :)
    Uważam, ze to bardzo ważne żeby głośno mówić o takich sprawach :)
    W końcu jeśli my się nie będziemy cenić to nikt inny też nie będzie uważał tego za konieczne :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  33. Koleżanka mi kiedyś opowiadała swoją rozmowę z jakimś fachowcem. Pracował może z 5 minut i powiedział ponad 100 zł. Ona zapytała za co tyle kasy. No to jej odpowiedział, że za to, że on umie to zrobić a ona nie.
    Czy to nie jest logiczne i jakże prawdziwe wytłumaczenie?

    A co do wrzucania w koszty i odliczenia od podatku, to nie ma to znaczenia w ustalaniu ceny sprzedaży. Cena sprzedaży powinna pokryć wszystkie poniesione koszty bezpośrednie (przecież musimy za te zakupy najpierw zapłacić) i pośrednie oraz marżę, czyli nasz zarobek na sprzedaży.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  34. Wiem coś na ten temat. Sama jestem na karcie podatkowej i płacę mniejszy ZUS, ale jak się skończy dwuletni okres karencji, to nie wiem czy będzie mnie stać na zapłacenie pełnego. Na dwadzieścia zapytań o cenę - jedna osoba decyduje się coś zamówić. Moje rzeczy nie są tanie, ale według Twoich obliczeń powinnam brać trzy razy tyle za swoją pracę.
    pozdrawiam i zamieszczam link na blogu

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  35. Bazylia ... Yadis próbuje pokazać, że nie stać cie dlatego, że sprzedajesz poniżej swoich kosztów ( materiały+ utrzymanie firmy+ zarobek)
    i że będzie to tylko możliwe jeśli wszystkie osoby robiące to co ty będą miały zbliżone urealnione ceny.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  36. Bardzo potrzebny temat, to są sprawy bardzo ważne. Nie lubię ustalać cen, sprawia mi to wielki kłopot. Co za tym idzie, w ogóle nie lubię sprzedawać. Często robię prezenty, ale część rzeczy gromadzi mi się w domu. I co? Chyba jednak trzeba sobie dać spokój z rękodziełem i zacząć oglądać seriale...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy kocham to co robię w wolnym czasie, ale wcale nie przeszkadza mi to patrzeć na to realnie. Zarabiam na życie w inny sposob, ale znam swoją wartość i wartość mojej pracy, także tej wykonywanej za darmo i dla siebie.

      Większości seriali nienawidzę, zresztą nie mam telewizora...

      A jeśli rzeczy gromadzą mi się w domu raczej nie mam problemy, by się ich pozbyć - zawsze mogę zrobić komuś prezent, rozdać na blogu w candy dodatkowo zapewniając sobie reklamę i więcej odwiedzających albo przeznaczyć te same przedmioty na dobroczynne aukcje. Proste prawda?

      Usuń na zawsze
  37. Jakie to jest uczciwe! Dokładne i solidne!
    dzisiaj przędłam wełenkę (dla siebie) i rozmyślałam nad ceną ewentualną, Twój post prostuje moje ścieżki. Mnie na takie wełny stać, reszta do sklepów!
    Nijak mojej wełny porównać z firmową. Moja jest jedyna!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  38. Dobrze, że ktoś porusza taki temat, dobrze, ze tyle osób jest zaangażowanych w dyskusję. Ja tylko dodam, że na Allegro pojawiają się też rzeczy kupione w tzw. "ciucholandach" na wagę. Serwetki,obrusy, haftowane obrazki, szaliczki i czapki.Wyprane, wykrochmalone udają nowe rzeczy, myślę, że w wielu przypadkach to jest przyczyna ceny poniżej kosztów materiału.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  39. Bardzo rozsądnie to wszystko przeanalizowałaś. Jakby tak jeszcze dodać, że chciałoby się za swoją pracę (nie tylko fizyczną przy machaniu drutami, ale także koncepcyjną) osiągać dochody trochę powyżej minimalnej płacy, to cena podana przez Ciebie jest wciąż zbyt niska. Stosowanie cen dumpingowych jest opłacalne tylko przez chwilę, ale skutki takich działań niestety dają w kość innym na długo.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. O płacy minimalnej pisałam już wyżej, że to kolejny paradoks, możesz zerknąć. Chodzi o to, by zamknąć usta wszystkim malkontentom, dziamgającym skąd takie wyliczenie i skąd ta cena... Powinno być dwa razy tyle, bo wymaga to specyficznej wiedzy, doświadczenia, precyzji i doskonałego wykonania...

      Usuń na zawsze
    2. Tak, tak, ja się w pełni zgadzam :)

      Usuń na zawsze
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń na zawsze
    4. A ja z Wami :)
      (poprz. kom. usunęłam, bo mi się klawiatura znarowiła)

      I.

      Usuń na zawsze
  40. Niestety to prawda, co piszesz w tym poście. Ludzie często zaniżają ceny rzeczom przez siebie wykonanych, żeby za wszelką cenę sprzedać. Nie rozumiem jednak dlaczego sprzedają je za taki bezcen, ja bym wolała te rzeczy wtedy chyba porozdawać znajomym, jeśli nie zależałoby mi na jakimś zarobku. Uważam, że trzeba się chociaż troszkę cenić :-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  41. Wspaniały wpis!
    Właśnie dlatego rzadko dziergam na zamówienie z tym, że dla mnie najtrudniej jest wycenić czas, który mogłabym poświęcić dla rodziny czy siebie.
    A jak ktoś to uważa za "drożyznę", to mu zawsze polecam zakupy w "sieciówce".

    BTW, od kilku dni dumam na ile wycenić rękawiczki :-/

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Bez wątpienia tak jest, że chętnych na rękodzieło jest sporo, zaś chętnych do realnego płacenia za rękodzieło - już zdecydowanie mniej.

      Dagny kiedyś o tym pisała coś w stylu "15 zł za czapkę? Chyba to stawka startowa za wzięcie szydełka do ręki" i miała rację.

      Poza tym często same rękodzielnicze umiejętności są banalne jak wstawianie naczyń do zmywarki. Przecież: "Moja babcia też tak szyła na drutach..." (ręka do góry, ile z Was to słyszało? ;) No to jak babcia "szyła" a Ty nie masz co w domu robić tylko dziubiesz nie wiadomo po co to weź i oddaj za 5 zł. Podaj realny koszt - raczej się obrażą. Dlatego baaardzo rzadko sprzedaję. Wolę dać w prezencie komuś kto doceni i będzie korzystał z przyjemnością.

      Usuń na zawsze
    2. Nigdy nie zapomnę określenia Dagi, że ona nie ma małych chińskich rączek i za miseczkę ryżu na dzień pracować nie będzie. To zdanie zawsze słyszę w głowie, gdy wyceniam przedmioty w sklepiku na Etsy.

      Oczywiście nie zawsze robię takie wyliczenia, często trudno mi jest określić czas, który poświeciłam na dany przedmiot (tutaj to wyjątek, bo liczyłam z ciekawości podczas pracy, podobnie mogę określić mnie więcej pracochłonność niedawnej bananowej chusty, bo dziergałam ją głownie w autobusach i czasie weekendu w domu rodzinnym - łącznie około 30 godzin), ale wtedy wrzucam odpowiednie hasło w wyszukiwarkę na Etsy, które pokaże mi przedmioty możliwie najbardziej zbliżone do mojego, segreguję względem ceny i patrzę na kwoty w środku stawki. Przeliczam na złotówki i jeśli mniej więcej się zgadza z moją wstępną wyceną, to tak daję, jeśli nie to nieco podnoszę.

      Usuń na zawsze
    3. Właśnie też sobie wczoraj wbiłam rękawiczki na Etsy i wyszły mi ceny od 20zł do ponad 150zł. I nadal dumam...

      Usuń na zawsze
    4. Brawo, wiele w tym prawdy i najważniejsze...produkty ręcznie robione są najczęściej unikatowe. Pracuję nad papierami, które czasami są wykorzystywane tylko raz w danej pracy...często mi się wydaje, że coś jest nie do wycenienia :(((.Dziękuję ,że to napisałaś. Ja widziałam fajny banerek na artystyczne blogi, z tekstem "Jestem artystą , to nie znaczy,że pracuję za darmo. Tez mam rachunki do opłacenia. dziękuję za zrozumienie". Ja dziękuję za tego posta, już go udostępniam na fb ...pozdrowienia ( piękny ten szal tak na marginesie :)

      Usuń na zawsze
  42. Świetny post, bardzo bardzo potrzebny, ja też mam problem z określeniem ceny, nigdy nie wiem na ile powinnam wycenić to co robię, ale zapewne powinnam brać 2 razy więcej :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  43. A propos Etsy, oni sami radzą swoim użytkownikom cenić swoją pracę (raczej nie tylko dlatego, że żyją z prowizji). Tu link do artykułu: http://www.etsy.com/blog/en/2010/etsy-success-reevaluating-your-prices/

    Ja to jeszcze przez prawie trzy lata słyszałam, że wyceniam za drogo, od mojej własnej mamusi, której koleżanki najpierw chciały "pooglądać sobie to rękodzieło" a potem narzekały, że wisiorki drogie (bo po 50zł). Przestała narzekać jak zaczęłam z tego żyć i że jej koleżanki po prostu nie są moim targetem, i nie będę robić badziewia specjalnie dla nich, bo szkoda mojego czasu, skoro w tym czasie mogę zrobić coś, co sprzedam za trzy razy tyle. Kwestia opłacalności.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Oni to są nawet gorsi niż ja :) Ich cena byłoby w wypadku tego szala czterokrotnie wyższa i przekroczyłaby 1000 złotych. Kiedyś będę musiała spróbować, tak z ciekawości, wycenić tak któryś z moich luksusowych przedmiotów, jak go wreszcie wykonam. Może jakiś szal lub chustę...

      Usuń na zawsze
    2. Ja kiedyś tak wyceniłam wisiorek, bo zrobiłam fajny i chciałam go sobie ponosić zanim sprzedam, więc dałam zaporową cenę z myślą, że obniżę, jak mi się znudzi. Sprzedał się w ciągu tygodnia (nie ponosiłam sobie :( ). A weź i wyceń, zrób ze dwie takie high endowe rzeczy (z jakiejś droższej ale na przykład nieprawdopodobnie miękkiej włóczki), co Ci szkodzi. Trzeba trochę zainwestować, to prawda. No ale wiesz, kto ma wysokie ceny ten ma zamożną klientelę ;)

      Usuń na zawsze
    3. A mam taki projekt w zanadrzu - robię go dla babci, bo wydaje mi się, że nikogo nie byłoby stać, by kupić taką ilość mojego czasu... Cudowna włóczka z luksusowych włókien, cieniusieńka jak pajęczyna a do tego dłubana na wykałaczkach (druty 2mm chyba albo jakoś tak). Praca z nią to czysta przyjemność - Haruni dla babuni, jak już skończę ten projekt będzie zapierać dech w piersiach, ale kosztować powinna co najmniej 500 - 700 złotych i to przy wycenie z dosyć niskiej stawki godzinowej... Ale przyjemność obcowania z tą dzianiną, jej miękkość i delikatność, luksus dotyku na skórze takich włóczkiem, idealne ułożenie dzianiny na sylwetce, to niezrównana frajda...
      I taka dzianina na pewno pojawi się za jakiś czas w moim Etsowym sklepiku, jeśli o mnie chodzi to może tam wisieć niesprzedana najbliższe 5 lat, ale ostatecznie trafi do kogoś kto ją doceni!

      Usuń na zawsze
  44. Opublikowałam Twój link na fb; lubię dawać przyjaciołom swoje prace, ale mało kto ma pojęcie, z jakim realnym kosztem i nakładem się wiąże ich wykonanie. Widzą szal jak mgiełka, pytaj, ile za taki - odpowiadam, zgodnie z prawdą, że sam surowiec (włóczka) to kilkadziesiąt złotych. I następuje szok. Bo dla nich stary anilux ze strychu babci, to świetny surowiec i darmo. A że efektu nie ma, no widać rękodzielnik słaby ;)
    Dziękuję za ten post, Yadis

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  45. zgadzam sie z twoim postem, dodalabym tak jak lianna kilka kosztow zwiazanych z prowadzeniem DG, ale sedno sprawy pozostaje niezmienne, samo podejscie do rekodziela, poczucie wartosci wlasnej pracy, to ze sprawia satysfakcje nie znaczy ze ni nalezy sie za nia godziwa zaplata, pozatym cena obliguje rowniez do jakosci co pozytywnie buduje rynek. jestem za codziennym uswiadamianiem tworcom i klientom wartosci rekodziela. pozdrawiam wszystkich rekodzielnkow serdecznie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  46. Dziękuję Ci bardzo za tego posta. Robię na drutach odkąd pamiętam, nigdy nie sprzedawałam niczego, co zrobiłam, ale wiem dokładnie, ile czasu mi to zajmuje i jakiego nakładu pracy wymaga. I dlatego, kiedy widzę czapki ręcznie zrobione za 35 złotych, to mi ręce opadają. I zastanawiam się, dlaczego te dziewczyny tak nisko wyceniają swoje umiejętności?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  47. Och, prawda, prawda... a wyliczenie i tak niepełne, bo bez jakiegokolwiek naciągania można dołożyć jeszcze kilka elementów.
    Problem wyceny rękodzieła co jakiś czas wraca i jeszcze długo będzie wracał, między innymi dlatego, że chora jest nasza praco-płacowa ekonomia.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  48. O, a spotkałam się jeszcze kiedyś z taką radą: jeśli ktoś mówi, że twoje wyroby są za drogie, to możesz spytać go czym się zajmuje, wysłuchać a potem zaproponować, że pójdziesz do jego przełożonego i poinformujesz, że ten ktoś dostaje za dużo pieniędzy za swoją pracę. Rozwiązanie w sumie dość hardkorowe, niezbyt grzeczne i na codzień chyba nie polecam ;)

    Ale wiecie, każdy kij ma dwa końce. Prawie codziennie na Etsy widuję prace z mojej dziedziny (wire wrapping) wykonane koszmarnie (srsly, po pijaku dałabym radę staranniej), sztampowo (bo na przykład z tutoriala, z którego korzysta pół internetu), kolory kamieni dobrane przez osobę zdecydowanie niewidomą, zdjęcia rozmyte i na tle różowej piżamy w żółte słoniki, prześwietlone flashem, a produkt kosztuje 100$+ bo jest "oryginalny", "nieład artystyczny" (taka inna nazwa na niechlujstwo) i "z prawdziwego srebra". Czyli przegięcie w drugą stronę. Trzeba znaleźć też złoty środek w tym co się robi i wiedzieć, że jeśli np. uczymy się dopiero danej dziedziny lub jeśli produkt nie wyszedł idealnie, to trzeba dać mu trochę niższą cenę, niż takiemu, który wyszedł tak jak zamierzony. Podsumowując, być uczciwym w stosunku i do siebie, i do potencjalnych klientów.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. jak we wszystkim prawdy sa dwie. od lat zajmuje sie sprzedaza rekodziela. na zachodzie jest tak jak u nas, sprawdza sie powiedzenie ''wszedzie dobrze gdzie nas nie ma''. z doswiadczenia wiem, ze nie wszystko daje sie sprzedac a wiele osob nie zadaje sobie takiego pytania, czy kupili by wlasny wyrob i czy kupili by go w takiej cenie. co innego robic cos fajnego dla siebie, a co innego brac za to pieniadze. i prosze mi wybaczyc ale wielu rekodzielnikow psuje ten rynek. nigdy nie dyskutuje o cenach w przypadku rzeczy orginalnych i dobrze zrobionych, bo z dzswiadczenia wiem, ze one znajda nabywce. i jeszcze jedno w rekodziele jak w kazdej dziedzinie sztuki do perfekcji, wypracowania swojego stylu itd dochodzi sie metoda prob i bledow, a za to niestety musimy zaplacic sami. droga wlascicielko bloga twoja wycena nie jest pozbawiona racji, ale..........

      Usuń na zawsze
    2. @Adekwatna
      Przy takim rozumowaniu można niebezpiecznie zbliżyć się do opcji "Rozdajmy za darmo/półdarmo, wtedy na pewno znajdą się chętni". Tak jak napisała Lorka wyżej, nie mamy powodu wstydzić się swoich dzieł w porównaniu ze światem zachodnim.
      Trzeba przyznać, że prezentacja niekiedy kuleje, ale to jest do poprawienia w każdej chwili i w coraz łatwiejszy sposób. A przy rozsądnie skalkulowanych cenach będą pieniądze na to, by zapłacić za to profesjonalistom (fotografowi za doskonałe obrobione zdjęcia, copywriterowi za chwytliwy tekst czy informatykowi za dobrą i konwertującą stronę ze sklepem).
      A przykład Etsy pokazuje, że każda potwora znajdzie swego amatora, a sprzedające tam dziewczyny (przynajmniej niektóre) przyznają, że dopiero podniesienie cen, do nierealnego w Polsce poziomu, spowodowało, że zaczęły sprzedawać częściej swoje prace... Bo gdy coś jest zachwycająco piękne i tanie, to pierwszą myślą jest to, że ktoś cię na tym oszuka, że dostaniesz inne rzeczy niż są na zdjęciach. A nikt nie chce wypaść na łatwowiernego, więc woli nie kupić wcale...

      Usuń na zawsze
    3. @wirewrapped.eu. Generalnie zgadzam się, ale tutaj dochodzą też kwestie poczucia gustu (lub jego braku :)) u klientów. Jeśli jako klient masz produkt niechlujny, zrobiony sztampowo i źle obfotografowany, a wyceniony na 100USD, a obok za tę samą cenę produkt oryginalny, precyzyjnie wykonany, itp. i wybierzesz ten pierwszy to Twój problem. Na to nie ma rady. Gorzej, jeśli dwie osoby robią rzeczy na podobnym poziomie, używają dobrych materiałów itp., a jedna z nich wycenia pracę na połowę jej rzeczywistej wartości, żeby tylko sprzedać. Tutaj mamy psucie rynku, bo o gustach się nie dyskutuje, klient i tak wybierze to co mu się spodoba.

      Usuń na zawsze
    4. @scriptoria No jasne, ja pisałam o przypadku skrajnym, żeby uświadomić, że coś takiego istnieje :) Niestety istnieją również ludzie, którzy robią biżuterię (nie wiem jak w innych dziedzinach) wg czyjegoś pomysłu, który zwyczajnie zerżnęli i bardzo ciężko udowodnić, że to jest naruszenie praw autorskich. A ceny mają na poziomie tych oryginalnych wyrobów. Więc dochodzi jeszcze kwestia etyki pracy (choć trudno mi myśleć o takich ludziach jako o profesjonalistach). Temat rzeka ;)

      Usuń na zawsze
  49. własnie dlatego przestałam cokolwiek sprzedawać w Polsce. Jesli już coś tu zostaje to jest zrobione dla znajomych w ramach prezentu.. reszta tylko na zachód, gdzie docenia się rękodzieło.. i naprawde oglądając niektóre koszmarki na etsy.. my dziewczyny z Polski nie musimy mieć zadnych kompleksów!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  50. Dzięki za tego posta! Nic dodać, nic ująć niestety... Poszło na FB. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  51. Jakiś czas temu ktoś mnie spytał, czy wydziergam kocyk dla niemowlaka i ile to kosztuje. Wyliczyłam wg stawki, jaką dostaję na etacie, wyszło ok. 600 zł. Ta osoba nic już nie odpowiedziała, ani dziękuję ani czy może taniej. Aha, jakby się zgodziła, to bym pewnie zrobiła.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Gdybym wyliczyła to z mojej etatowej stawki to pewnie stawka godzinowa byłaby dwukrotnie wyższa, albo nawet lepiej... Tylko od razu by się pojawiły komentarze, że w Polsce nikt tyle nie zarabia i skąd takie kosmiczne stawki. A z minimalnym wynagrodzeniem nie da się dyskutować, bo to minimum egzystencjalne.
      Ale zdecydowanie masz rację, stawka 10 zł/h i to brutto to głodowa pensja i jej zadaniem jest tylko pokazanie skali niedocenienia rękodzieła. Dopiero przy takim zestawieniu widać szkody jakie w tej dziedzinie robią serwisy typu Allegro i ich "sprytni" użytkownicy...

      Usuń na zawsze
    2. Dla uzupełnienia tematu.

      Płaca minimalna,a minimum egzystencji: http://www.strefabiznesu.nowiny24.pl/artykul/ankieta-placa-minimalna-1500-zl-brutto-zbyt-malo-74150.html
      A jest jeszcze tzw. dochód zasiłkowy na osobę w rodzinie - dużo mniej.

      Pozdrawiam, I.

      Usuń na zawsze
  52. Witajcie
    Aby było jasne.Nie pracuję zawodowo...jestem bezrobotna...Również coś sobie skrobie i również chcę to sprzedać.Moje koleżanki ciągle powtarzają mi ,że za tanio się sprzedaje!
    Może i racja...ale:
    1.Moje prace nie są istnym cudem twórczym i może rzeczywiście czasami odstają technicznie od Innych.
    Jednak i ja chcę sprzedać.Z tego się nie utrzymuje!Kiedy wystawiłam prace na allegro,za cenę jaką podały mi koleżanki ,nie było nawet zainteresowania.
    Nie chcę wiedzieć dlaczego.I nie będę pytać co było skutkiem.Ale sprzedaję je
    i cieszy mnie to i mam klientki.Osoba ,która je sprzedaje w moim imieniu nie bierze ode mnie pieniążków chce jedynie aby coś tam jej zrobić.Np.decoupage...hustecznik wyceniłam na 35 zł.
    Koszt:10 zł.zakup surowego materiału+10zł za materiały: farby lakier i różne inne ,które wykorzystuje do ozdoby. Reszta to moja praca.
    Czy to mało? Nie wiem i ciągle się nad tym zastanawiam.
    Jedno wiem na pewno ....niestety w Polsce rękodzieło nadal pozostaje szarą strefą.I to nie dlatego ,że nie można a dlatego że ...a ile ? nie dajcie spokój..takie coś to sobie sama zrobię...-tak usłyszałam na jakiś targach gdzie byłam gościem.Przykre ale prawdziwe.
    A wszystko Chiny!!!
    Podróby i tandeta!!!! Ale Polacy kochają kicz.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  53. Super wpis. Ciekawa dyskusja. A wniosek płynie z tego taki , że jak nie zaczniemy się same cenic to nikt naszej pracy nie doceni a przyznam ze sama też mam często problem z wyceną swoich prac :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  54. Trochę się zgadzam z Katarzyną... Ja jak się wyceniam (ale też z tego nie żyję) biorę pod uwagę przede wszystkim jakość materiału, z jakiego wykonałam daną rzecz (wiele mojej biżuterii pochodzi z recyklingu), jeśli wykonuję coś sama od podstaw to biorę pod uwagę jakość wykonania, i oczywiście cenę materiału jeżeli zrobienie czegoś zajmuje mi dużo czasu też staram się to brać pod uwagę.... Jeśli są to prace początkowe (na przykład prototyp, próbka jakiegoś wzoru szydełkowego) to wyceniam to taniej żeby to nie leżało u mnie a cieszyło czyjeś oczy... Jeżeli się już wystawiam to w galeriach internetowych więc jeszcze muszę wziąć pod uwagę koszty prowizji... I też się zastanawiam jak kolczyki szydełkowe( na przykład) mogą być tak tanie jak mi to tyle zajmuje... może ja po prostu wolna jestem... Nie mniej jednak muszę brać pod uwagę ceny konkurencji :( bo inaczej nic nie sprzedam...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Dobrze ale ceny allegrowe, a ceny galeryjne to dwie różne rzeczy...
      Oczywiście możesz biżuterię wyceniać drożej lub taniej, ale nie sprzedaż jej za złotówkę czy dwa złote...

      A co do tempa pracy to każdy ma swoje i nie ma co pocieszać się, że ktoś pracuje szybciej, bo nie jest tak, że jak obniżysz ceny to z automatu tak się stanie u ciebie. Wycena musi być rozsądna i koniec, dostosowana za każdym razem do rzeczywistych kosztów, czasu itp., bo tylko wtedy jest skalowalna. Warto spróbować wycenić to, gdyby miał to ktoś zrobić za ciebie - ile musiałabyś zapłacić za to pracownikowi? ile byłabyś skłonna zapłacić, by zyskać czas, który na to poświęcasz dla siebie? Proste zadanie, ale wiele może uświadomić...

      Usuń na zawsze
    2. No raczej za 2 złote to nawet nie chciało by mi się zrobić zdjęcia, bo przecież nie jest tak, że zrobisz jedno zdjęcie i jest ono dobre... trzeba jeszcze obrobić, zrobić opis i to wystawić... Na allegro nie zaglądałam raczej w celu kupienia rękodzieła i nie wystawiam się na allegro bo ciężko się przebić... Myślę, że jak jesteś w czymś dobra to są ludzie, którzy za to zapłacą bez targowania.

      Usuń na zawsze
  55. KOchana podpisuje się pod Twoim postem nogami i rękami ,które jak sama zauważyłaś muszą się naprawdę napracować by stworzyć coś oryginalnego :))) Mam pomysł - zbierzmy się wszystkie razem , ale wcześniej zaopatrzmy się w bomby i trzeba ruszyć na te sklepiki " wszystko po 3 zł" a cała chińszczyzne spalić :))) - byłoby super

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Ale chińszyzna tak na prawdę nie jest dla rękodzieła zagrożeniem, bo jakość, materiały i wszystko po 3 złote ma określone walory, które ręczna robota pokonuje w przedbiegach.

      Ale jeśli rękodzielnik, żywa osoba, swoją pracę wycenia tak jak Chińczycy pracę automatów i robotów, to to jest ogromny problem! I o tym trzeba mówić otwarcie, otwarcie to krytykować!

      Usuń na zawsze
    2. Ale w chińskich marketach są np. kolczyki co wyglądają na ręcznie malowane, może nawet są ręcznie malowane przez chińskie rączki i nie kosztują nawet 10 zł... Myślę, że jednak to jest jakieś zagrożenie.

      Usuń na zawsze
  56. Konkurencją i psuciem rynku są jeszcze, oprócz allegro, normalne sklepy, w których można kupić np. duży obrus szydełkowy za 100-150 zł. Jakość wygląda ok, normalna praca szydełkowa, nie ma się do czego przyczepić, nie jest to niby byle co za 3 złote, ale stawiam, że nie dziergała go żadna Polka. Same nici na taki obrus to połowa tej ceny. Małe chińskie rączki są jednak tańsze.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  57. przeczytawszy posta i całą dyskusję zajrzałam na allegro... chusty po 45zł! a nawet po 29! dołączam do apelu, ceńmy się, rękodzielniczki, ceńmy!

    Yadis, dzięki za tego posta!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  58. Dołączam się do akcji! Linka już wstawiłam!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  59. Udostępniłam na FB, przy następnym wpisie na blogu na pewno zamieszczę link. Zdarzało mi się sprzedawać rzeczy na targach parę lat temu. Porażka. Mimo niskich cen i tak były za wysokie dla oglądających. Przestałam, robię dla siebie i rodziny. Znajome nie doceniają, nie umieją.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  60. Podpisuje się rękami i nogami...
    Udostępniam na fb a przy następnym poście też wspomnę aby jak najwięcej osób zdało sobie z tego sprawę

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  61. Udostępnione: http://www.facebook.com/wycinanka.net

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  62. zgadzam się absolutnie z tym co tu napisałaś. Prowadzę sklep odzieżowy i wiele pań przychodzi do mnie i dziwi się dlaczego ta bluzka jest taka droga. W moim sklepie można znaleźć odzież polskiego producenta, nie posiadam żadnej chińszczyzny. Niestety niektórzy udają ze nie wiedzą że cena jest zależna od jakości towaru. Jeżeli ktoś chce coś kupić taniej to niech idzie po chiński ciuszek który po kilku praniach się zmechaci i nadaje się do wyrzucenia, i trzeba kupić drugi. 2X 35zł za chińską bluzkę daje nam 70 zł za które można u mnie kupić porządny polski ciuch który będzie się jeszcze długo dobrze nosić. Z rękodziełem jest podobnie. Robię różne biżuteryjne rzeczy na szydełku i czółenku i robię wszystko pod potencjalnego klienta tzn kolor, długość, wzór. Czyli każdy dostaje jedyny niepowtarzalny np naszyjnik. To chyba jest jakiś argument że cena jest stosunkowo wysoka, ale produkt nie jest jakąś tandetną masówką.
    Wklejam link u siebie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  63. jak widze wszystkie Panie się tu z Autorką zgadzają ja zasadniczo tez, ale .... ale w szczegółach juz nie koniecznie
    otóż
    uważam że Panie (ja robie tylko dla siebie i rodziny) powinny godziwą cenę pobierać
    bo rzeczy recznie wykonane nigdy nie były nigdy nie powinny być tanie
    bo tanio to w siecówkach na wyprzedaży
    ale
    1. to że jakas Pani robi szybciej a inna wolniej na cene nie powinno mieć wpływu gdyż jest jakiś uśredniony czas produkcji, prostota wrozu lub wrecz odwrotnie
    przy którym zyskuje szybszy moze traci troszke wolniejszy
    2. nie wiem czemu patrzycie na cenę minimalną - to dla mnie granda - bo nikt nie chce pracowac za stawki minimalne i dąży chociaż
    do średniej krajowej
    3. projekt/przygotowanie/włóczka - zawsze mi się wydawało że łatwiej wyceniać to mowiąc klientowi ze ten sweterek dobrze by było z tej wełenki bo...... (tu argumenty za włeneke), ten projekt jest
    autorstwa tej panie i na R. kosztuje np 6$ do tego wełenka kosztuje w tym sklepie tylie i tyle a potrzeba jest jej 10 motkow
    to pozwala klientowi zobaczyc ze przy cenie włoczki projektu wasza stawka nie jest wygórowana bo bierzecie za godzine mniej niż cena włóczki, co też chyba jest do przeanalizowania bo to granda gdzie nie patrzec materiał jest duzo tanszy od usług - patrz wspomniany wyrzej hydraulik

    natomiast
    koszty nauki, sprzętu to jest już nasza sprawa i nie powinno się przekładać na klienta
    bo jak sie nie umie to niech sie dla ludzi nie robi ino dla siebie
    to tak lekarz mowil no musz sie zapoznac z nowymi lekami jakie sa na rynku to koszt publikacji o nich przezuce na pacjenta
    to samo dotyczy komputera czy aparatu fotograficznego
    ale jest jeszcze jedno nad czym mozna sie zastanowic
    bo niektóre z Pan robią rzeczy jednorazowe - jeden szalik/chusta w jednym wzorze - i rozumiem tu cena powinna byc bardzo wysoka bo to jest unikat
    ale są Panie które te samą rzecz niajako w manufakturze robią 10/20 szt. i to juz nie jest unikat zaden
    wiec i to należałoby mieć na myśli ustalając cenę

    ciepło pozdrawiam wszystkie Panie

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  64. Tłumaczyłam już kilka razy, więc wytłumaczę i Tobie, koszt robocizny jest kalkulowany według stawki, z która nikt nie może się spierać, bo mniej w polskiej gospodarce płacić nie można.

    A koszty amortyzacyjne sprzętu i nauki jak najbardziej są potrzebne w wyliczeniu, bo to nie jest tak, szczególnie współcześnie, że cały czas mogę robić to samo, przez 30 lat, jeśli się nie rozwijam konkurencja mnie wyprzedza, a utrzymanie w peletonie kosztuje. Na palcach pleść nie mogę, dobre druty poprawiają tempo i przyjemność pracy, dzianina jest równiejsza,

    Natomiast bez aparatu i komputera sprzedawać w internecie po prostu się nie da, więc jakiś minimalny, częściowy koszt na konsumenta przerzucam. To tak jakbym aparatu nie miała, kupiła go na kredyt i co miesiąc spłacała raty, moje przedmioty byłoby minimalnie droższe żeby pieniędzy na ratę wystarczyło, bo bez tego nie mogę pracować. W innych dziedzinach amortyzacja, np. auta służbowego jest oczywista. Bo to element niezbędny, zżywa się starzeje i po jakimś czasie trzeba go wymienić.

    Nie ma też czegoś takiego jak średnia stawka za wykonanie, średni czas wykonania - przy każdym projekcie, u każdej osoby jest to indywidualna rzecz, więc osoby pracujące wolniej powinny mieć nieco wyższe ceny, a osoby pracujące szybciej troszkę niższe za taki sam przedmiot. Lub ceny mogą byc równe, ale wówczas osoba pracująca wolniej powinna wymyślić jakiś sposób by wyrównywać braki czasowe, np. poprzez nieco wyższą wycenę rzeczy mało pracochłonnych, z grubszych włóczek, małych rozmiarów itp.

    Nawet przy produkcji manufakturowej koszty pracy ręcznej są znacznie wyższe niż maszynowej, bo żaden z tych przedmiotów nie zrobi się sam, jednak cena wówczas powinna być nieco niższa niż w wypadku pojedynczych egzemplarzy

    W wypadku rękodzielnika, nawet tego szalika, materiał jest znacznie tańszy niż usługa - włóczka to kilkanaście-kilkadziesiąt złotych, a robocizna około 250 złotych... A to nie jest żaden cud, szalik jest ładny i funkcjonalny, będzie służył wiele lat, ale nie wbija obserwatora w siedzenie, jest po prostu ładny, bez szału. Elegancki, ale prosty w formie... Wzór byłby jeszcze droższy...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  65. Nie od dzis wiadomo ,że wszelakie rękodzieło do tanich nie należy, są ludzie którzy cenią rękodzielników, a inni twierdzą że za drogo. We wszystkim trzeba mieć umiar i sposób na przyciągnięcie uwagi, JAk widzę cenę za czapkę 90 zł, to nie szukujmy się poszukam tańszej albo co pewniejsze zrobię sama. Czasy akie nastały nie zachęcają ludzi do kupna rękodzieła, bo ich na to poprostu nie stać. Nie jestem za tym aby po kosztach sprzedawać swoje rzeczy na allegro bo nie w tym rzecz a cenić się trzeba , każda umiejętnośc kosztuje, czas kosztuje, sprzęt też się niszczy po jakmś czasie i trzeba zakupić nowy.
    Uważam że należy bardzo dobrze wyważyć cenę żeby obie strony - kupujący jak i sprzedający byli zadowoleni.
    Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Zrobisz sobie, bo umiesz - twój wybór.
      Ktoś nie umie, ale chce mieć to powinien zapłacić taką cenę jakiej wymaga poczyniony wkład pracy. Jak go nie stać na rękodzieło, to niech kupuje rzeczy fabryczne, a jeśli i to za drogie to zapraszam na bazar po chińską masówkę-jednorazówkę :)

      To nie tak, że ludzie oglądają każdy grosz. W Polsce jest naprawdę potężna grupa ludzi, która nie ma żadncyh problemów finansowych i jest gotowa płacić takie ceny. Ale jeśli na siłę obniża się wartość i jakość rękodzieła, to oni wolą kupować gdzie indziej, często za granicą gdzie maja wrażenie, że produkty są lepsze, bardziej cenne, bo ich ceny są odpowiednie...

      Usuń na zawsze
  66. Generalnie wszystko super, ale moim zdaniem stawka godzinowa powinna zależeć od trudności wzoru. Pisałaś ostatnio o enterlacu, gdzie się człowiek naobraca jak szalony, a dajmy na to taki moebius robiony dżersejem...
    Pozdrawiam, linka już zamieściłam na druterele.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Trudność wzoru widać w tempie pracy - prost wzór i praca postępuje szybko, przy skomplikowanym dzierganie trwa znacznie dłużej mimo takiego samego rozmiaru gotowej pracy. Między innymi dlatego nie ma mowy o ogólnej, uśrednionej cenie za przedmiot... Stawka może więc być taka sama, szczególnie jeśli są to uproszczone obliczenia, tak jak w tym wypadku.

      Usuń na zawsze
  67. Też nie sprzedaję tanio, w związku z tym sprzedaję mało. Ale za to rodzina i przyjaciele dostają ode mnie dużo prezentów. Czasem bliskim znajomym zrobię coś w cenie włóczki albo ciut drożej (czyli po kosztach, jeśli doliczyć różne drobne koszty wspomniane przez yadis), ale nie traktuję tego jako sposobu zarabiania. Też wrzucę na fejsa i podniosę ceny :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  68. Dlatego właśnie fajnie, że są takie jak WY dziewczyny, propagatorki dobrego smaku i unikatowych wyrobów, ręcznie robionych. Mieszkałam kiedyś kilka lat w Japonii. Tam, największym szykiem, przy obłędnej ilości znakomitych ciuchów, galanterii i dodatków, było posiadanie rzeczy z gatunku "rękodzieło", najlepiej zrobionej samodzielnie. Nie było końca zachwytom mam, nad dzieckiem ubranym w ciuchy uszyte własnoręcznie przez jego matkę. Jakaś taka moda dziwna tam jest :D. Dlatego rękodzieło jest tam cenione, dobrze opłacane i nic tak nie podbija ceny jak napis "hand made".

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  69. Ja mam problem z wyceną moich prac, dlatego dzięki za post i dyskusję. Muszę wiele sobie przemyśleć. W najbliższym poście Cię podlinkuję, bo wiem, że moje koleżanki też się z tym borykają.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  70. Ja również mam problem z wyceną, bo zawsze nie wiem, czy nie zawyżam swoją biżuterię... i dziękuję za tego posta! :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  71. Dorzuciłam swoje wyliczenia na własnym blogu:
    http://robotkiwarminskie.blogspot.com/
    Wyszło mi, że jestem wolniejsza ale mam tańszą godzinę pracy :). No i dorzuciłam podatek, choć opodatkowanie sprzedaży rękodzieła to temat na inną opowieść... Może by też zacząć taką dyskusję?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Twój koszt pracy jest większy niż przykładowy - obliczenia w poście są dla stawki 10 zł BRUTTO najniższej możliwej w polskiej gospodarce, Ty liczysz dla stawki netto i dodajesz podatek w zaokrągleniu, więc w sumie wychodzi na to samo, albo u ciebie minimalnie więcej. Zresztą ja zazwyczaj stawkę też obliczam używając nieco większego przelicznika niż powyższy, chodziło mi w nim przede wszystkim o skalę niedocenienia rzemiosła.

      Post już linkuję.

      Usuń na zawsze
    2. Znaczy się, jednak droższa jestem :) A myślałam, że to przez moją obywatelską postawę wyrażającą się w chęci podzielenia się z fiskusem!

      Usuń na zawsze
  72. No właśnie! mimo, że odpowiedziałam już wcześniej zajrzałam jeszcze raz żeby wspomnieć o legalności naszej pracy!!!
    Przecież jeszcze dochodzi podatek, nie wspominając już o zusie...
    Jak słyszę od znajomych, że powinnam firmę założyć i "produkować" (wrrr!!! a gdzie unikatowość?) moje rzeczy to cała się kurczę.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  73. najbardziej ciesze się z tego ostatniego akapitu. Jeśli ktos uważa swoje rękodzieło za hobby, niech rozdaje je swoim przyjaciołom. Wtedy wszyscy naprawdę będą zadowoleni: oddający nie będzie czuł się oszukany, wykorzystany a obdarowany będzie miał piękny oryginalny prezent.
    Od dłuższego czasu cenię swoją pracę i bardzo mi przykro kiedy widzę jak inni rękodzielnicy artyści sprzedają swoje prace poniżej ceny materiałów. Jeśli kogoś nie stać na oryginalne rękodzieła to wybiera coś innego.
    Niestety koszty ZUSu i podatki, obsługa księgowej zjadają cały wypracowany zysk. No chyba, ze i tak prowadzisz firmę w innym zakresie, a rękodzieło traktujesz jako rozszerzenie działalności.

    Dziewczyny zacznijcie sie cenić !!!!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  74. Ja tylko chciałam podziękować za ten wpis. Ulżyło mi, że jednak nie tylko ja tak uważam...Ja również mam prośby o danie czegoś za darmo...Bo cóż to takiego zrobić zdjęcie... Jestem fotografem i ceramikiem - więc jaki to problem - trochę gliny, czy psrtyknięcie zdjęcia. Ale jak wiadomo, chleba za darmo nikt nie rozdaje.
    Dziękuję i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  75. Trudno racji odmówić. Nie próbuję nawet podważać - pewne rzeczy kosztują i nie ma o czym dyskutować. Twój post jest jednym z najlepszych, jakie czytałam w ostatnim czasie na blogach robótkowych - dotyka drażliwej sfery wsposób wprost. Powinien się jednak znaleźć, może nieco zmodyfikowany, jako artykuł w każdej "Pani Domu", czy innej "naj", tudzież bardziej ekskluzywnych magazynach.
    Bo my robótkujące pewne rzeczy wiemy. A chodzi o to, by wiedzieli wszyscy.

    Ale kij ma dwa końce - nie wierzę, że albo zarabiacie wszystkie bezstresowo płacąc podatki od zysku, albo uprawiacie rozdawnictwo.
    Być może ściągnę sobie na głowę gromy, ale czas powiedziewć o "trzeciej stronie medalu" panującej na blogach. Wszyscy są dla siebie tak mili, tak się ze wszystkim zgadzają, że wszystko wręcz się miodem ślizga i świeci.
    Ja rozumiem - praca przedstawiona na blogu podoba się = miły, chwalący komentarz. Też tak robię.
    Ale.. ilekroć zwróciłam się do kogoś prywatnie, by o pewne rzeczy dopytać związane właśnie ze sprzedażą - jak od ewentualnej sprzedaży rozliczyć się - czy sprzedając indywidualnie, czy poprzez liczne przecież internetowe galerie, czy założyć działalność - chodzi mi o to, by było legalnie, bo nie zamierzam potencjalnie przed US świecić oczami za czapkę czy szal, jeszcze dzięki Bogu mam co do garnka włożyć a kłopotów nie potrzebuję...oooooooooooo...wtedy to już nikt nic nie wie, ja tylko wśród znajomych, ja na lewo...
    No to jak się cenimy i szanujemy, chcemy zbudować jakiś rynek i wypracować wspólny front, to do końca, AŻ tak bardzo nie bójmy się o konkurencji. Należałoby wyjść od szacunku i solidarności we własnym granie. W przeciwnym razie nic się nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Mogę mówić za siebie i ja nie mam osobiście problemu z rozliczaniem. Własnej firmy nie mam i póki co mieć nie zamierzam, jednak zlecenia rękodzielnicze bez problemu rozliczyć można korzystając np. z umowy o dzieło. I wtedy wszystko jest legalne, ty masz czyste ręce, a ktoś dodatkowy dochód, którego nie musi się lękać w wypadku kontroli.

      Usuń na zawsze
    2. No teoretycznie tak. Aż się boję Ci podpaść dalszą dyskusją, bo jesteś bojowo nastawiona, ale ja taka przekorna natura :D
      Ale spójrzmy na sprawę z innej i moim zdaniem formalnej strony.
      Co to w ogóle rękodzieło, zwłaszcza takie z przydomkiem artystyczne? Ile tu zabierających głos ma formalne prawo z czystym sumieniem powiedzieć, że zajmuje się tym właśnie, w pełni tego słowa znaczenia? Chociażby najpiękniejsze, powalające wyroby zrobione przez osobę bez tych formalności, to tak, jak sprzedawanie przepięknego psiaka, ale z lewej hodowli bez rodowodu. I nikt przy zdrowych zmysłach nie woła za takiego ceny jak po czempionie z papierami, pomijając, że to nielegalne. Przed rękodzielnikami chylę głowę - mam wielki szacunek, uznanie i nie podważam wartości prac w wymiarze finansowym. Sama to co dziubię nazwałabym co najwyżej rzeczami użytkowymi ręcznie zrobionymi, o walorach mniej lub bardziej estetycznie udanych, które czasem komuś przypadną do gustu. I jak chce, to chętnie mu zrobię. Jako że na rozdawnictwo prezentów zamawianych mnie nie stać - za koszt materiału, lub z materiału dostarczonego. A jak ktoś chce się odwdzięczyć za czas jaki mu poświęcam z przyjemnością i dołączy "bombonierkę" - nie odmówię. I to jest moim zdaniem uczciwe.
      Bo też i nie wszystko co ręcznie wykonane, od razu jest rękodziełem. Szprychy w kołach rowerowych też się misternie ręcznie układa, a rękodziełem nikomu przez myśl nie przejdzie nazwać to rękodziełem :)

      Usuń na zawsze
    3. P.S.Przepraszam za "zakręcenie" gramatyczne w ostatnim zdaniu. I dla uzupełnienia : na zasadach o których napisałam robię wyłącznie dla osób mi znajomych, które lubię i dla których chce mi się chcieć poświęcić swój czas, ze względów różnych - z rozbrajającą szczerością powiem, że czasem nawet interesownych:)

      Usuń na zawsze
    4. Ale to właśnie są wyliczenia ceny za "szczeniaki-kundelki", gdybyś miała co do tego wątpliwości to zerknij sobie na ręcznie robione dzianiny w kolekcjach znanych projektantów i domów mody :)

      Podobnie jest z kolami do rowerów - zwykle koła są robione maszynowo, nie ma o czym mówić, ale są też takie, które robione są ręcznie i one mają swoją cenę, którą pasjonaci są gotowi płacić. I nie jest to sztuka, to jest rzemiosło - sytuacja w której pracownik tworzy coś ręcznie wydobywając z materii jej najlepsze cechy, często też swoiste piękno, bazując na swoim rozległym doświadczeniu. Podobnie bywa w wypadku np. dzianiny - trudno określić gdzie zaczyna się rękodzieło artystyczne, co jest sztuką, a co tylko rzemiosłem, ale jedno jest pewne, jest to rzecz cenna i wartościowa, choćby tylko ze względu na to, że twórca wykonywał ją ręcznie, pieczołowicie doglądając najmniejszych drobiazgów.

      A co do rozdawnictwa to Twoje działania mieszczą się w tym jak najbardziej - wychodzisz na zero, nie zarabiasz, nie psujesz rynku, bo oferujesz swoje rzeczy osobom znajomym, nie wystawiasz ich w internecie na sprzedaż poniżając się i upadlając ceną urągającą nawet niewolniczej pracy, byle tylko znaleźć kupca. Ja też czasem robię coś dla kogoś na zamówienie, właśnie za koszt materiału, często też mam w tym jakiś interes, niekiedy są to dowody wdzięczności wobec osób, które w jakiś sposób mi pomogły, czasem rozliczam się z kimś na zasadzie barteru, czyli ja tobie coś a ty mi w zamian coś innego. To uczciwe zasady i nie takich praktyk dotyczy cała tocząca się tu dyskusja...

      Usuń na zawsze
  76. Dla porządku na początek: na drutach robię krótko, nie przeszłoby mi nawet przez myśl czegokolwiek sprzedawać. Końcowa cena szala zgadza się mniej więcej z tym, co spodziewałabym się zobaczyć na etykiecie w sklepie z rękodziełem.

    Ad meritum: Transakcja sprzedaży jest typowo dwustronna - rękodzielniczka sprzeda swoje wytwory za cenę tak wysoką, na jaką pozwoli jej kupujący. A mamy w tym zakresie do czynienia z rynkiem kupującego. W narodzie jest najwidoczniej mała potrzeba posiadania wyrobów luksusowych tej kategorii, skoro przypadki sprzedaży po kosztach budzą takie emocje wśród pozostałych uczestników rynku. To jest rynek, tu nie ma sentymentów. Kuriozalne jest założenie, że potencjalny konkurent oferujący towar niemal identyczny (dajmy na to szale z wzorem estońskim) przy ustalaniu ceny troszczy się o to, żeby podzielić się nieliczną grupą kupujących z innymi sprzedawcami. Owszem, swoją pracę dobrze jest cenić, a sprzedaż towaru o wiele poniżej kosztów wytworzenia jest na dłuższą metę oczywiście nierentowne. Jednak nie można zapominać o tym, że tutaj rządzi klient. Apele do sprzedawców są moim zdaniem bezcelowe - wiadomo, że każdy chce sprzedać jak najdrożej. Rynek jest mały i każdy tanio sprzedający zaspokaja jego zauważalną część, ale takie jest jego prawo. Czyste fakty są takie, że potencjalnych nabywców tego typu przedmiotów w skali kraju jest mało, a wśród nich jeszcze mniej tych, którzy świadomie poszukują unikatowych walorów rękodzieła. Wszelkie ustalenia po stronie grupy producentów godzą w przepisy chroniące konkurencję, a czymś takim byłoby wymuszanie podwyższenia cen przez inne rękodzielniczki.

    Szkoda, że trudno w Polsce utrzymać się godziwie ze swojej pasji i szkoda, że niewielu jest ludzi, którzy potrafią docenić piękno i artyzm przedmiotów wytworzonych przez rękodzielnika. Ekonomicznie nie jest to więc opłacalne w żaden sposób, ale nie jest to powód do kopania się z faktami. Rozwiązaniem będzie praca nad ewentualnymi strategiami reklamowymi, poszerzenie rynku o nowych kupujących albo zmiana produktu na bardziej pożądany.

    Takie moje trzy grosze, bo zaniepokoił mnie jednostronny ogląd sprawy w komentarzach.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Jest w tym oczywiście racja, ale trzeba wziąć pod uwagę, że większość piszących tu nie utrzymuje się z rękodzieła. Nie mają więc powodu, żeby sprzedawać za wszelką cenę. Dlatego strategia sprzedawania mało ale drogo wydaje się im (i mnie) racjonalna. Co nie ma nic wspólnego ze zmową cenową :)
      Dobrze, że jest taka dyskusja, bo widzę, że wiele osób zgadza się, że sprzedają za tanio. A to pewnie dlatego, że rynek mały, nisza wąska, więc i ceny niskie. Dlatego ja raczej postawię na poszerzenie docelowej grupy klientów (np. geograficznie) niż na obniżkę cen. Jeśli będę na serio chciała zacząć sprzedawać, oczywiście.

      Usuń na zawsze
    2. Też mi się wydaje, że tutaj bolączką nie powinna być cena, a raczej dotarcie do odpowiedniej grupy nabywców i wyrobienie sobie marki. Geograficznie (np. etsy) pewnie jest najprościej.

      Tak spojrzałam przed chwilą na allegro. Nawet rzeczy za 30-40zł nie znajdują nabywców. Także nie o cenę tu chodzi.

      Swoją drogą ciekawe, czy autorka wzoru na Gail wie, że szal zrobiony wg niego jest oferowany do sprzedaży, mimo że zastrzegła jego niekomercyjne udostępnienie.

      Usuń na zawsze
    3. Dlatego nie sprzedaję prac wg cudzych wzorów - myślę, że to rozwiązuje problem praw autorskich. Ale już moje autorskie warianty znanych wzorów - czemu nie. O ile są tylko inspirowane oryginałem.

      Usuń na zawsze
    4. Post jest przeznaczony przede wszystkim dla pasjonatów rękodzieła, którzy czasem dorabiają w ten sposób do swoich codziennych dochodów. Bo w dużej części to takie osoby "psują rynek", nie ze złośliwości, czy premedytacji, ale ze zwykłej niewiedzy, jakichś dziwnych wyliczeń, złych doświadczeń...
      Kolejne komentarze coraz dobitniej to pokazują.

      W takim wypadku nie ma szans na zmowę cenową, przecież powstają nasi ulubieni allegrowicze, którzy swoimi cenami jeżą nam włos na głowie... Oczywiście rynek jest klientów, szczególnie współcześnie, ale nie do końca. A cena wbrew pozorom nie jest jedynym i najważniejszym kryterium, szczególnie przy dobrach niecodziennych, w jakiś sposób luksusowych, takich jak na przykład rękodzieło... Klient może mną rządzić, jeśli mam konieczność sprzedaży swoich produktów, ale jeśli nie, to mogę mieć go w nosie, mogę się nie ugiąć, mogę sprzedać za tyle ile chcę lub wcale... Mogę na blogu rozdać albo wręczyć w prezencie. Za darmo, bo ma taki kaprys...

      A w momencie, kiedy front osób ceniących się rozsądnie, zgodnie z rzeczywistymi kosztami okaże się odpowiednio duży nastąpi edukacja konsumentów, zaczną się oni zastanawiać co jest nie tak z tymi chustami za 50 złotych, skoro wszystkie inne kosztują 250 a wyglądają podobnie. I o ile różnicę 10, 20 czy nawet 50 złotych można sobie logicznie wytłumaczyć, o tyle taka różnica budzi w większości internautów tylko jedno skojarzenie - to oszustwo, w paczce przyjdzie do mnie cegła/ziemniak/szmata z lumpeksu... I nie kupi. Ale jeśli wszystkie ceny są zbliżone i jak udowodniłam to powyżej całkowicie nierealne, to jak klient ma się w ogóle nad tym zastanowić, po co?

      A rynek na rękodzieło wcale nie jest mały - pączkujące jak grzyby po deszczu galerie pośredniczące w sprzedaży są tego najlepszym przykładem. To nie tak, że nie ma komu kupować rękodzieła, po prostu bardzo trudno jest przeciętnemu twórcy dotrzeć do odpowiedniej grupy docelowej... I trudno potem tą grupę przekonać do wartości ręcznie wykonanych prac, których ceny są śmieszne wobec masowej produkcji, z którą takie osoby spotykają się na co dzień (luksusowe marki odzieżowe, towary z górnej półki, wykonywane jednak fabrycznie, maszynowo, a nie ręcznie)...
      Dodatkowo dzięki internetowi można tę grupę nieprawdopodobnie poszerzyć...

      Usuń na zawsze
  77. Świetny post. Popieram w całej rozciągłości.
    A ponieważ trudno o godziwą zapłatę, robię głównie dla siebie i rodziny. Czasem tylko zdarza się ktoś świadomy, ile pracy wymaga ręczna robota. Wtedy mam podwójną radość, z pracy i z zapłaty. :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  78. Brawo brawo brawo, w zasadzie to nie powinnam nic już pisać bo post zawiera kompletnie wszystko co trzeba powiedzieć w tym temacie, ja w okresie przedświątecznym próbowałam sprzedać parę robionych bombek, nie liczyłam tak skrupulatnie ceny, ale niektórym wydawało się drogo- hmm mało sprzedałam właśnie sobie myślałam, że za drogo sobie policzyłam ale masz rację, następnym razem kiedy przyjdzie mi do głowy coś sprzedać będę się cenić, Dziękuję Ci za ten post !!!!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  79. i ja się z Tobą zgadzam
    zaraz wkleję linka na swój blog

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  80. ja sie tylko zastanawiam nad jednym.. dlaczego takich dylematow za ile wycenic swoją pracę , nie mają : informatycy, hydraulicy, stolarze itepe itede..akurat jestem na etapie wykanczania domu i za przyciecie blatu, i zamontowaniu go, przywierceniu 2 uchwytow do szafek i kilku drobnych rzeczy stolarz sobei zaspiewal 700 zł, pracowal 5 godzin.. przyjechal pan wywiercic dziurke w zlewie na kran.. pracowal 15 min dostal 50 zł.. moj niemaz informatyk nie zejdzie ponizej pewnej stawki...nikt nie poddaje w watpliwosc ceny.. jest usluga jest zaplata..