Jak wycenić rękodzieło

Jak zachować tę chwiejną równowagę pomiędzy opłacalnością dla twórcy a możliwościami sprzedaży? Jak wycenić rękodzieło?

Kurs decoupage krok po kroku

Kurs obrazkowy techniki decoupage dla początkujących - jeśli nie wiesz od czego zacząć, to jest post właśnie dla Ciebie. Przejrzysty tutorial krok po kroku pozwoli ci ozdobić dowolny przedmiot techniką decoupage.

Dyplom magisterski - Urban terror

Oto moja praca dyplomowa. Cykl 5 linorytów o wymiarach 50x70 cm dotyczących tematyki urbanizacji oraz anatomii miasta, a także tego co zostaje, gdy w sztucznym krajobrazie zabraknie ludzi. Mroczne i kontrastowe grafiki wykonane tradycyjnie, przy użyciu prasy drukarskiej.

Co zrobić z resztek włóczki? Pomysł 1

Pierwszy post z cyklu pozwalającego pozbyć się resztek włóczki i pojedynczych kłębków. Subiektywna lista najlepszych wzorów, które wymagają niewiele surowca.

100 dni codziennego blogowania

Moje obserwacje po 100 dniach codziennej edycji bloga. Wszystko co się udało, co nie wyszło, no i oczywiście o tym co mnie zaskoczyło...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Dzianinowa sesja fotograficzna cz.1

Pogoda nie rozpieszcza, ale długo oczekiwana sesja dziś wreszcie miała miejsce. Zobaczcie sami jak było fajnie :)

Na pierwszy ogień idzie kaptur - podobny projekt jakiś czas temu pokazywała FasOLA. Bardzo mi się on spodobał, ale oczywiście musiałam po swojemu... No więc zamiast drutów szydełko, zamiast jednej nici wielokolorowy melanż, a na dodatek włóczka z recyclingu. Oto jeden z projektów realizujących w praktyce ideę pozbywania się resztek włóczki :) Jeśli ktoś ma na niego ochotę, to zapraszam na Etsy (tam można też zobaczyć więcej zdjęć)

Obfotografowałam jeszcze inne rzeczy (to znaczy dama się obfotografować Mojemu Mężczyźnie :-P)
Kolejna rzecz do pokazania to ślicznie wykończony i zblokowany otulacz moherowy, który już znacie z zeszłego roku. Wreszcie wygląda jak należy...
Więcej fotek znajdziecie tutaj (i kupić można jakby ktoś miał ochotę :D)

No i na koniec takie małe dziwne coś - jeden kłębek bardzo fantazyjnej włóczki tureckiej przerobiony na coś dziwnego. Taki mały szyjogrzej przy kości :-P Do tego 2 guziki i powstało coś takiego. 
Ot, dziwnostka. Ale muszę Wam powiedzieć, że bardzo toto lubię, aż żałuję, że do niczego mi nie pasuje i włóczka jest trochę sztywna i szorstka, bo może nawet bym to coś nosiła. A tak to ląduje cudak w sklepiku (tam też więcej fotek). Może komuś się spodoba i zechce nosić taką szaloną dzianinę...
Druty: 10 mm
Włóczka: fantazyjna włóczka pętelkowa Nortopu Polly (więcej o niej nie wiem, bo oczywiście akurat tą jedną banderolkę, która mnie interesowała z całej mojej kolekcji musiałam zgubić :/)
Pozostałe zdjęcia jutro lub pojutrze, bo uparłam się, że powrzucam wreszcie te rzeczy w sieć. Może uda mi się zrobić trochę miejsca na nowe graty i zyskać kilka dolców na włóczkowe zakupy...

niedziela, 8 stycznia 2012

Ciepła chusta na drutach w kolorze bananowym

Oto i chusta dla mojej mamy. Pierwsza tegoroczna robótka :)
Powinna nazywać się bananowa chusta autobusowa ze względu na kolor i miejsce, gdzie w większości powstawała...

Robótka skończona, nitki pochowane, nawet zdjęcia zrobione, bo później może nie być już okazji. Pozostało tylko blokowanie, żeby ostatecznie wyrównać oczka i nadać tej pięknej dzianinie ostateczny sznyt.

Wzór: Chusta podróżna podpatrzona u Frasi
Włóczka: Jeans YarnArt, 55% bawełna, 45% akryl, 50gr/160m, 4 całe kłębki i dwa rządki z piątego
Druty: Hiya Hiya, 4.5mm
Wymiary chusty (przed blokowaniem): 2 metry szerokości, 80 centymetrów wysokości, każdy z dwu ściągaczy ma po około 10 centymetrów. Po blokowaniu pewnie będzie jeszcze trochę większa

Podoba się?

sobota, 7 stycznia 2012

Noworoczny harmonogram - plan minimum

Myślałam, myślałam i wymyśliłam. Sukces codziennego blogowania bardzo mi pomógł w realnym określeniu noworocznych możliwości. I oto co wymyśliłam...



PLAN CODZIENNY
Plan codzienny obejmuje dwa zagadnienia - blogowanie oraz rysunek i malarstwo.
Chcę codzienne zrobić coś, co jest z tym związane. Efekty tak regularnej pracy są naprawde niesamowite, czego już doświadczam od jakiegoś czasu na blogu. Uskrzydlona sukcesem będę kontynuować te działania. I do codziennego pisania dołożę jakieś formy artystycznego wyrazu, bo bardzo mi tego brakuje. W obu wypadkach zostawię sobie pewien margines bezpieczeństwa, więc plan minimum na ten rok to 300 postów i 300 rysunków, obrazów, ACEO i innych kreatywnych działań.

PLAN TYGODNIOWY
W planie tygodniowym również znajdują się dwa zagadnienia - grafika komputerowa oraz sport
Co tydzień powstanie co najmniej jedna praca rozwijająca moje umiejętności dotyczące grafiki komputerowej. Skoro zdecydowałam się umieścić to na liście planów na 2012 rok, to trzeba nadać temu jakiś konkretny kształt i obrać formę, którą można w jakiś sposób skalować i mierzyć. Podobnie sytuacja ma się z ćwiczeniami. Wiem, że nie dam rady codziennie, postaram się ćwiczyć kilka razy w tygodniu, a ten jeden raz to absolutne minimum.

PLAN MIESIĘCZNY
Tutaj tylko jedna rzecz, ale dla mnie bardzo ważna. Będę wreszcie robić coś dla siebie. Jestem bardzo wybredna, mam perfekcjonistyczną naturę i rzadko podoba mi się to co tworzę. Jednak mam dość tego, że ciągle robię coś dla innych (albo nie jestem zadowolona z wykonanych projektów i rzucam je w kąt), a jednocześnie kupuję rzeczy, które mogłabym wykonać samodzielnie i to znacznie lepiej. Dlatego w tym roku moja garderoba powiększy się o 12 zupełnie nowych, zrobionych przeze mnie rzeczy. Wśród nich na pewno znajdą się rzeczy szyte, bo nadszedł już czas, by przeprosić się z maszyną po przeprowadzce. Pewnie powstaną też jakieś większe dzianiny, pewnie jakiś sweter, może też sukienka albo wydziergany zimowy płaszczyk...

Piszę Wam o tym wszystkim, bo plany dzielone z kimś stają się ważniejsze, bardziej obowiązujące i łatwiej utrzymać w nich motywację.

No i na koniec mam do Was pytanie: Czy chciałybyście widzieć na blogu efekty tych wszystkich moich starań - grafiki komputerowe, rysunki, akwarele, ACEO, obrazy, artystyczne projekty, ciuchy, akcesoria i drobiazgi? Czy to może już zbyt dużo jak na jeden blog?

piątek, 6 stycznia 2012

Co zrobić z resztek włóczki? Pomysł 12 - nowa włóczka!

Pomysł tak niesamowity, że aż nie chce się w niego wierzyć. Gdy zobaczyłam ten projekt po raz pierwszy przecierałam oczy ze zdumienia! Ale potem uznałam, że to rozwiązanie jest cudowne w swojej prostocie i kreatywności. Więc dziś szybki post na ten temat. Po prostu nie mogłam się powstrzymać :)

Dzianina wygląda następująco: (fotografia pożyczona STĄD - przy okazji zobaczycie moje nowe odkrycie: Pinterest. To niekończące się źródło inspiracji...)


A tutaj jeszcze świetny tutorial - jak zrobić laleczkę dziewiarską. Wystarczy rolka po papierze toaletowym oraz kilka patyczków po lodach.


No i jeszcze skarbnica wiedzy - wszystko co powinnyście wiedzieć o plecionkach na laleczce.

I co Wy na to?

czwartek, 5 stycznia 2012

Zeszłoroczne zaległości

Wciąż zakopana jestem w zeszłoroczną wykończeniówkę. Chowanie nitek, pranie, blokowanie i suszenie trwa wieki, tym bardziej, że oczywiście nie są to jedyne rzeczy jakie mam do zrobienia w ciągu dnia. Właściwie to zajęcie wieczorne, w ramach odpoczynku i relaksu po całym dniu...

W każdym bądź razie ostatnio gościowa kanapa zazwyczaj wygląda następująco:


Mam nadzieję, że w sobotę albo niedzielę będę miała wreszcie okazję, by zrobić najnowszym dzianinom fajne zdjęcia. Dzisiejszy dzień upłynie mi pod znakiem załatwiania spraw na studiach i podróży, więc pewnie sporo rządków przybędzie w chuście i w szyjogrzeju z wczorajszego posta (udało mi się dokupić włóczkę :) Hura!).

środa, 4 stycznia 2012

Warszawskie robótki i wspomnienia

Niestety, trzeba było wrócić już do szarej codzienności, zwykłego wrocławskiego życia... Brakuje mi bardzo przyjaciół (pozdrowienia dla Kota i Gosi :D) i niezwykłej atmosfery ich kawalerki na Marymoncie. I metra mi brakuje, i łażenia bez celu po obcym mieście, i wieżowców ze szkła i stali, i Mac'a mi też brakuje bardzo... Wielu rzeczy mi w ogóle brakuje po powrocie...

Na otarcie łez kilka fotek, a żeby nie było tak całkiem nie na temat to na końcu fotki i krótkie opisy wyjazdowych, sylwestrowo-noworocznych robótek :)







No i fotki robótkowe zgodnie z obietnicą :)

Szary szyjogrzej szachownicowy (tak konkretnie to pół szyjogrzeja, bo na tyle wystarczyło włóczki). Z Elian Classic robiłam dawno temu Wielki szal zimowy, a to jest samotny kłębek, który został mi po tamtej robótce. Postanowiłam go więc przerobić na coś użytecznego...

Wzór znów prościutki- robótka na okrągło, ściągacz 5x5 przez 7 rzędów, a potem tam gdzie były oczka prawe robią się lewe i na odwrót, przerobić kolejne 7 rzędów i tak w kółko dopóki jest włóczka :) Wygląda to następująco:

 


Mam też już całkiem sporo chusty z bawełnianej włóczki Jeans produkcji YarnArt.
Muszę Wam powiedzieć w sekrecie, że to jedna z moich ulubionych włóczek. Na wiosnę na pewno sprawię sobie z niej coś większego, jakiś top, albo moze nawet sukienkę... Jest bardzo miła w dotyku, zaskakująco wydajna (motki po 50, a nie po 100 gram!), lekko lejąca, dość gruba no i na dodatek niezbyt droga. Bardzo przyjemnie się z nią pracuje... Kiedyś pokazywałam szal ażurowy na drutach zaczęty z tej włóczki, ale jakoś nie mogłam się z nim dogadać później i tak leży czekając na lepsze czasy, a że kłębków miałam dużo to do Warszawy zabrałam ze sobą 4 licząc na to, że jakby co to 2 i tak na szal wystarczą, a z tych wykombinuję prostą chustę robioną gładko i wykończoną dwoma rodzajami ściągacza. Robi się to łatwo, liczenia i cudowania nie ma tam wcale, a robotka wychodzi bardzo urokliwa mimo swojej prostoty. Idealna rzecz do dziergania w podróży, o czym zapewniała niedawno Frasia.

W każdym bądź razie w Polskim Busie wczoraj w nocy powstał spory kawał robótki, bo nie mogłam spać i dziergałam prawie przez cały czas podróży (około 7 h). Nawet nie mam jak porządnie pokazać Wam wielkości tej chusty, bo mi żyłki w drutach brakuje, żeby porządnie ją rozciągnąć, na fotce jest więc rozciągnięte tylko pół chusty, a reszta widoczna jest w postaci gruchmołka :)

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Warszawskie zakupy

No to dziś byłam na zakupach włóczkowych w mieście stołecznym :) No i mam kilka ładnych kłębków




Dziś padło na wielokolorowe melanże. 

PS. Czy ktoś oprócz mnie tak ma, że jako pamiątkę z podróży przywozi włóczkę?
Po powrocie do Wrocławia będę przerabiać to co widać na zdjęciach na coś użytecznego. Łączny budżet zakupowo-rękodzielniczy to około 150 złotych. A ile radości :D

sobota, 31 grudnia 2011

Podsumowanie roku 2011 i plany na rok 2012

Tradycyjnie już, jak co roku na przełomie starego i nowego roku pojawia się taki post, który podsumowuje wszystko co się zdarzyło i podpowiada kierunek, w którym chciałabym podążyć. Jeśli macie ochotę zerknijcie na tekst z przełomu 2010/2011 albo wcześniejszy z przełomu 2009/2010. Pierwszy tego typu post pojawił się u mnie już na przełomie 2008/2009.

Czasem wracam do tych tekstów, by uświadomić sobie jak wiele przeszłam od początku blogowania, ile drogi już za mną, jak bardzo się zmieniłam, ile osiągnęłam. Co roku, gdy nadchodzi nowe wracam myślami do miejsca gdzie byłam rok, dwa, trzy wcześniej... Na co dzień raczej dostrzegamy potknięcia i błędy, czasem warto więc nieco się odsunąć, by zobaczyć pełen obraz. Po to jest ten post. Niecierpliwców od razu ostrzegam, że dalej to już tylko dłużyzny i nuda. Można od razu przejść do komentowania, albo zamknąć.



PODSUMOWANIE ROKU 2011
To był bardzo ciężki dla mnie rok, bardzo pracowity i nerwowy. Większość mojej energii pochłonął dyplom magisterski, a potem druga jego wersja, tworzona całkowicie od nowa, po tym jak nie zostałam dopuszczona do obrony w czerwcu.  Z radością przez cały właściwie rok tworzyłam pracę magisterską pt. "Pomiędzy sztuką a rzemiosłem - rękodzieło w polskojęzycznym internecie" - podczas pracy pomogło mi prawie 1000 osób wypełniając ankietę lub przyczyniając się w inny sposób do jej  powstania. W tym miejscu chciałabym wszystkim tym wspaniałym osobom podziękować - bez Was ta praca by nie powstała, co więcej bez Was na pewno nie zmobilizowałabym się, by po niepowodzeniu z pierwszym dyplomem podchodzić do obrony po raz drugi.

Innym ważnym wydarzeniem okazała się przeprowadzka - to kolejny dowód na to, że niewielkie zmiany ogromnie wpływają na jakość życia - ograniczenie czasu dotarcia do pracy z 1,5 jazdy tramwajem do 30 minut spaceru to wspaniałe doświadczenie. Otworzyło mi to oczy na inne zmiany, których potrzebuję...

Z Moim Mężczyzną przeżyliśmy już razem 8 lat - kwietniowa rocznica była prawdziwym powodem do radości.

PLANY NA ROK 2012
Planów jest wiele, nawet bardzo, duża część z nich powtarza się już po raz kolejny, ponieważ najpierw studia zaoczne, a potem praca nad dyplomem powodowały, że zawsze brakowało czasu na ich realizację:
  • Tworzy.pl - plan pierwszy i najważniejszy. Potrzeba było aż 3 lat, by projekt wreszcie zyskał taką koncepcje, która ma sens i szansę na powodzenie. Problemem była też kasa, bo niestety niektórych rzeczy po prostu nie mogę zrobić sama. Ten projekt to "moje dziecko", wymarzone miejsce, którego wciąż mi brakuje i nie ma tu mowy o kompromisach. Na razie największy problem to koszt profesjonalnego layoutu... PS. Chętnie przyjmę pod swoje skrzydła testerów-wolontariuszy - jeśli ktoś ma ochotę pomoc budować coś od zera i czas, by klikać, klikać, klikać i klikać to zapraszam do kontaktu mailowego yadis@o2.pl 
  • Wymiana sprzętu. Podobnie jak w wypadku przeprowadzki tak i tutaj myślę, że zakup nowego aparatu fotograficznego oraz wymiana laptopa na inny model lub na tablet wiązać się będzie z dużą zmiana jakościową. Tym bardziej, że myślę o tym już od dawna. Teraz jest na to właściwy moment! Wkrótce poznacie szczegóły, bo nie chcę, by sprzęt o który bardzo dbałam, dostał się w niepowołane ręce - dlatego chcę go sprzedać komuś z Was dokładając gratis kurs obsługi.
  • Codzienne blogowanie. Eksperyment, który został uwieńczony prawdziwym sukcesem - to już 2,5 miesiąca! Jestem zachwycona Waszą obecnością na moim blogu, chętnie spotykam się z Wami codziennie. Dajecie mi motywację, by działać, robić, tworzyć. Co więcej, gdy piszę codziennie staje się to nawykiem i nie mam już problemu ani z tematami, ani z czasem na pisanie. Efekty, jakie przyniosło to postanowienie blogowi i mnie samej są niezwykłe!
  • Plany robótkowe: to co przewija się w moich zamierzeniach od lat - wykończenie wszystkich "trupów z szafy" i własny sklepik z rękodzielniczymi przedmiotami. Być może także pracownia o której marzę i która bardzo by mi się przydała, szczególnie do przechowywania sprzętu i materiałów, których mam naprawdę dużo w małej kawalerce. Tym razem już dokładnie wiem czego chcę i jak to osiągnąć - dorosłam przez te kilka lat i sporo zrozumiałam.
  • Rozwój - nie mogę zatrzymać się w miejscu, wiele rzeczy mnie pociąga i nie zamierzam z nich rezygnować. Na liście najważniejszych rzeczy, które chcę zrobić w tej kwestii jest prawo jazdy, które ciągle mam na liście "To do", kolejne podejście do grafiki komputerowej oraz gruntowne podszkolenie angielskiego. Zdecydowanie chcę się tego nauczyć, tym bardziej, że często odczuwam braki związane z którąś z tych trzech umiejętności. Myślę również o projektowaniu - wstępnie rozważam wzory drutowe i hafciarskie oraz autorskie koszulki.  Moim marzeniem jest też utrzymanie zainteresowania grafiką warsztatową, nawet gdy nie będę już musiała tego robić oraz spróbowanie swoich sił w ceramice, która ma fantastyczne możliwości. Na liście zadań rozwojowych jest również powrót do szycia na maszynie, które jakoś sobie odpuściłam w ostatnim roku oraz zgłębienie tajników obsługi mojej maszyny dziewiarskiej.
  • Siebie samego trzeba dać! Nie tylko brać, brać i brać... Dlatego chciałabym się zaangażować w jakiś projekt popularyzujący rękodzieło, w działania artystyczne jakiejś fundacji, wolontariat lub coś podobnego. Generalnie w coś co pozwoli mi dzielić się z innymi moją pasją. Mam na oku kilka miejsc, mam też kilka pomysłów na to co mogłabym (i chciałabym) robić, więc jedyną rzeczą, której dotąd mi brakowało jest czas, a to w nowym roku na szczęście się zmieni... Myślę też o tym, by wreszcie udostępnić naszą kanapę - w Couchsurfingu jestem zarejestrowana od lat, podobnie w Hospitality Club, pora więc zadbać o to by gościowa kanapa przestała się nudzić. Dla mnie na dodatek jest to szansa na nowe, wspaniałe znajomości i trening angielskiego :)
  • Każdego dnia rób coś jak ja! Kilka razy podejmowałam próby różnych codziennych projektów, jednak dopiero przy blogowaniu odniosłam sukces i utrzymałam rygor. Teraz chcę to doświadczenie przenieść na inne dziedziny życia. Na początek wybrałam dwie rzeczy - codzienne rysowanie oraz szóstkę Weidera. Sprawozdanie z postępów w obu kategoriach pewnie pojawiać się będzie sukcesywnie na blogu
A jak ten rok wyglądał u Was? Jakie są Wasze największe sukcesy? Co się udało? Co planujecie na przyszły rok?

    Warszawskie świętowanie

    No  i wylądowałam na Sylwestra i początek Nowego Roku w Warszawie. Dziergam więc sobie w nowym otoczeniu:)



    Więc jak dostałam się na chwilę do komputera (nie wzięłam mojego laptopa i jestem zdana na łaskę gospodarzy) i piszę do Was, bo później mogę nie mieć już okazji. Chcę zatem życzyć Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Oby okazał lepszy niż poprzedni i by był to czas kiedy zrobicie wiele rzeczy dla siebie i spełnicie marzenia. Do zobaczenia w Nowym Roku!

    PS. Mam jeszcze pytanie dla Warszawianek - czekam na Wasze komentarze dotyczące najlepszych pasmanterii w stolicy (interesują mnie przede wszystkim włóczki) i robótkowych miejsc, które powinnam odwiedzić. Zostaję do wtorku wieczorem, więc czasu na zwiedzanie nie powinno zabraknąć :)

    PS 2. Jechałam dziś w nocy z Wrocławia do Warszawy autobusem PolskiBus i jestem zachwycona relacją ceny do jakości tej usługi - za 35/zł/os. do dyspozycji wygodne rozkładane siedzenia, WiFi przez całą drogę, stały dostęp do gniazdka z prądem, światło i w ogóle Europa :) A na dodatek miałam najlepsze miejsca (nad kierowcą) i przed sobą taaakąąą wieeelkąąą szybę. Kiedyś muszę przejechać tą trasę w dzień, bo to musi być super sprawa.

    PS 3. Czy kto mi może wytłumaczyć jak to jest możliwe, że tak długo żyłam bez Mac'a?

    czwartek, 29 grudnia 2011

    Robotkowe podsumowanie roku 2011

    No w tym roku to się nazbierało u mnie robótkowo-artystycznych dokonań... Jestem z siebie dumna, chociaż do niektórych mistrzyń dużo mi jeszcze brakuje w tej kwestii. Ale to nic, mam do czego dążyć w przyszłym roku :)
    A teraz bez dalszych wstępów zapraszam do oglądania.
    Najpierw robótkowe podsumowanie:

     Wielki ażurowy szal zimowy - noszę go do tej pory i bardzo go lubię :)

    Chusta przerpośna - prezent cieszy nową właścicielkę od poprzedniego sezonu zimowego

     Wiosenna chusta - wciąż czeka na nowego właściciela na Etsy...

    Czapka ze swetra - bardzo mi się podoba, ale ubrałam ją tylko raz, bo włóczka drażni moją skórę.

    Prezent z okazji urodzin dla mojej przyjaciółki - czekam na zdjęcia ludziowe od niej :)

    Pomponikowy szal - mam jeszcze dwa takie szale gotowe, jeden taki jak na zdjęciu i drugi czarno-czerwono-różowy

    Czekoladowy szyjogrzej - pasuje do czapki ze swetra i też go nie noszę :)

     No i jeszcze szyjogrzej w opakowaniu - ot tak, żeby można go było nosić zawsze przy sobie.

    Komplet liściasty z Pavarotti - przeznaczony na candy (zwyciężczynię proszę jeszcze o chwilę cierpliwości - zapomniałam o wysyłce w wirze przygotowań magisterskich)

    Moje pierwsze skarpetki - ja nie wiem co z tym brązem, też je zrobiłam i nie ubrałam ani razu, może gdy nadejdzie zima popatrzę na nie łaskawszym okiem...


    Liliowy otulacz z moheru w kolorze lila - już wykończony czeka na nowy dom, pewnie wyląduje na Etsy

     
    Poszewka na poduszkę - byłam z niej taka dumna, gdy ją zrobiłam, a teraz jej nie lubię, a na dodatek fretka ciągle ją gryzie i tarmosi, po Nowym Roku pójdzie do prucia..

     Pierwsze samodzielne farbowanie - bawełniane nici po całej operacji prezentują się naprawdę fajnie...

     Pierwszy samodzielnie ukręcony precelek

    Drugi kłębek własnej produkcji - duuużooo ładniejszy :)

    Teraz trochę projektów, które nie powstaną. Ot takie wspominki:
    Lazurowy sweterek z Puchatki - podejść chyba ze trzy, rezultaty słabe, obecnie w postaci kłębków czeka na lepsze czasy... PS. Zwróćcie uwagę na ten zieeew Zosiowy :)


    Mój Faery Ring też w postaci kłębków, wzór warkoczowy okazał się zbyt trudny. Muszę poszukać czegoś łatwiejszego na tę wełnę - cały kilogram szarych merynosów bardzo mnie kusi...

    Miała być biała chusta chusta na Etsy, ale kłębki wciąż czekają na swoją kolej...

    No i jeszcze dział WIP - work in progress:
     Bananowy szal z bawelny dla Shona
    Moja wersja Haruni dla babuni z Drops Lace

    Szydełkowa chusta w kolorze seledynowym

    Pled szydełkowo-drutowy

    No i jeszcze świeże dzianiny do wykończenia :)

    A jak tam u Was w tym roku? Dużo się udało zrobić czy mało?