Długo leżała nieskończona i jestem dumna, że wreszcie sie z nią zabrałam. Wprawdzie nie jest duża, ale w sumie wcale nie musi być...
Dziś Dzień Matki, więc wszystkim mamom, a szczególnie mojej, życze wszystkiego najlepszego z okazji ich święta.
Blog twórczy - grafomania rysunkowa i różnorodne rękodzieło.
Jak zachować tę chwiejną równowagę pomiędzy opłacalnością dla twórcy a możliwościami sprzedaży? Jak wycenić rękodzieło?
Kurs obrazkowy techniki decoupage dla początkujących - jeśli nie wiesz od czego zacząć, to jest post właśnie dla Ciebie. Przejrzysty tutorial krok po kroku pozwoli ci ozdobić dowolny przedmiot techniką decoupage.
Oto moja praca dyplomowa. Cykl 5 linorytów o wymiarach 50x70 cm dotyczących tematyki urbanizacji oraz anatomii miasta, a także tego co zostaje, gdy w sztucznym krajobrazie zabraknie ludzi. Mroczne i kontrastowe grafiki wykonane tradycyjnie, przy użyciu prasy drukarskiej.
Pierwszy post z cyklu pozwalającego pozbyć się resztek włóczki i pojedynczych kłębków. Subiektywna lista najlepszych wzorów, które wymagają niewiele surowca.
Moje obserwacje po 100 dniach codziennej edycji bloga. Wszystko co się udało, co nie wyszło, no i oczywiście o tym co mnie zaskoczyło...
Długo leżała nieskończona i jestem dumna, że wreszcie sie z nią zabrałam. Wprawdzie nie jest duża, ale w sumie wcale nie musi być...
Dziś Dzień Matki, więc wszystkim mamom, a szczególnie mojej, życze wszystkiego najlepszego z okazji ich święta.
Nie jest to wprawdzie praca nowa, ale wciąż jestem pod jej urokiem. Był to prezent i nowy właściciel zupełnie się w nim zakochał. Ja również bardzo go lubię.
Komplet stanowi wiaderko metalowe ok.30 cm wysokości, herbatnik z sześcioma przegródkami, oraz sześć podkładek pod herbatę.


Dziś prezentacja pudełeczka - jednego z pierwszych...
Heh, początki przygody z decoupage...
Pudełeczko cieniowane na zewnątrz, wewnątrz błękitne, na wieczku subtelny cracle
Technika: decoupage
Wielkość: 15x15cm

Prezent urodzinowy dla jednego z moich najbliższych przyjaciół. Bardzo przyjemnie mi się nad nim pracowało, chociaż jak zawsze na ostetnią chwilę. W tym wypadku chyba nawet bardziej niż zwykle... Niestety nie mam fotek lepszej jakości, bo musiałam je trzaskać w ostatniej chwili telefonem, żeby chociaż taka pamiątka została mi po tym elfim herbatniku...
Jednak efekt końcowy był zadowalający, a jubilat zadowolony...
Praca jest wprawdzie z połowy lutego, ale darzę ją szczególnym sentymentem, więc się będę nią chwalić i tak!!!
