Póki co przede wszystkim skracam spodnie rodzinie i znajomym, ale mam też na koncie m.im. ratowanie ukochanego plecaka (bo kaletnik powiedział, że naprawdę się już nie da tym razem...), kilka torebeczek, które czekają na wykończenie, jakieś drobiazgi ozdobne, kilka prostych ekotoreb, kilka przeróbek ciuchowych i inne tego typu bzdury.
Maszyna szyje szybko i równo, przebija się nawet przez wiele warstw twardego materiału (lubię szyć dżins, sztruks itp.), ma regulowaną szerokość i długość ściegu, kilka prostych ściegów ozdobnych i elastycznych, ścieg owerlokowy, obszywanie dziurki półautomatyczne, bieg wsteczny, regulację naciągu górnej nici, wolne ramię do szycia nogawek i rękawów i jasną lampkę. Mogę z czystym sumieniem polecić ją komuś, kto tak jak ja chce się uczyć szycia maszynowego. A z jej obsługą nawet ja nie miałam najmniejszych problemów, chociaż nigdy wcześniej nie miałam z maszynami do czynienia i musiałam się nauczyć wszystkiego od zera. Zaprzyjaźniłyśmy się :D
Więcej informacji o Janome 1012 na stronie producenta i polskiego dystrybutora (stąd mam moją maszynę)
Maszyna Myszy czyli Myszyna :D, tak o moim cudeńku mówi Mój Mężczyzna i bardzo podoba mi się to określenie, więc sama często go używam. Na zdjęciu powyżej Myszyna w pełnej krasie :D Proszę się zachwycać :D







